Minęło 680 dni rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
W nocy z 4 na 5 stycznia nad Krymem rosyjska obrona przeciwlotnicza miała strącić 36 ukraińskich dronów. Tymczasem Ukraińcy informują o udanych atakach rakietowych na cele na Krymie.
Ministerstwo Obrony Rosji podało, że udaremniło próbę „terrorystycznego ataku z użyciem bezzałogowych statków powietrznych”, której celem był Krym.
Ukraińcy mieli trafić stanowisko dowodzenia i rosyjską bazę wojskową na Krymie.
Na Charków spadły Iskandery, które nie były rosyjskiej produkcji. Takie informacje przekazuje gubernator obwodu charkowskiego, Ołeh Synehubow. Z jego wpisu wynika, że ze szczątków pocisków Iskander-M, które spadły na Charków, usunięto oznaczenia pozwalające zidentyfikować kraj pochodzenia, ale — jak dodał - można powiedzieć, że „krajem, który je wyprodukował, nie była Rosja”.
Ukraina przygotowuje się na wznowienie rosyjskiej ofensywy w pobliżu Charkowa. Rosjanie w ostatnich dniach nasilili bombardowanie miasta i regionu. Ukraiński wywiad informuje, że Rosjanie dokonują działań, które mogą być przygotowaniem do ofensywy lądowej w pobliżu Charkowa. Do ataku mogłoby dojść w najbliższych dniach.
W obwodzie biełgorodzkim oficerowie wywiadu Ukrainy zaatakowali pozycje rosyjskiego plutonu i zaminowali jedną z dróg.
W przeszłości walczące po stronie ukraińskiej siły przeprowadzały już rajdy na terytoria przygraniczne m.in. w obwodzie biełgorodzkim i briańskim, ale były to działania rosyjskich formacji ochotniczych (Legionu Wolność Rosji i Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego). Tym razem rajdu na teren obwodu biełgorodzkiego mieli dokonać funkcjonariusze ukraińskiego wywiadu wojskowego.
Rosjanie blokują dostęp do elektrowni atomowej Zaporoże. Od dwóch tygodni przedstawiciele Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej nie są wpuszczani do hal reaktorów i na dachy największej w Europie siłowni atomowej.