Mija 380 dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak ocenił rosyjską sytuację pod Bachmutem i powiedział, kiedy możemy spodziewać się kontrofensywy strony ukraińskiej.
- Mamy dwa zadania: maksymalnie zredukować ich personel gotowy do walki oraz umocnić się w kilku kluczowych wyczerpujących bitwach, aby zakłócić ich ofensywę i skoncentrować nasze zasoby gdzie indziej na potrzeby wiosennej kontrofensywy. Dlatego na dziś Bachmut jest w pełni skuteczny, a nawet z naddatkiem wykonuje swoje kluczowe zadania - mówił Podolak. Kontrofensywa ukraińskich wojsk nastąpi w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
- Putin nie ma wielu możliwości. Dlatego masowo mobilizuje ludzi, nawet nieprofesjonalistów. Ale liczba ludzi nie jest dla niego tak ważna jak dostępność nowoczesnej broni. Każda faza wojny ma swoją matematykę - powiedział.
Pisząc o czwartkowym zmasowanym rosyjskim ataku, w którym Rosja użyła pocisków hipersonicznych Kindżał, rakiet manewrujących różnego typu: Ch-101, Ch-22 i Kalibr, a także 13 pocisków systemu obrony powietrznej S-300 i dronów kamikadze produkcji irańskiej, brytyjski resort obrony w aktualizacji wywiadowczej zauważa, że "była to pierwsza duża fala uderzeń dalekiego zasięgu od 16 lutego 2023 r. i prawdopodobnie jedna z największych od grudnia 2022 r. Ukraińscy urzędnicy poinformowali o co najmniej 11 zabitych cywilach".
"Odstępy między falami uderzeń rosną prawdopodobnie dlatego, że Rosja musi teraz zgromadzić masę krytyczną nowo wyprodukowanych rakiet bezpośrednio z fabryk, zanim będzie mogła przeprowadzić uderzenie na tyle duże, by obezwładnić ukraińską obronę przeciwlotniczą" - czytamy w komunikacie Brytyjczyków.
Na położonej we wschodniej części Zatoki Fińskiej wyspie Gogland Rosja zainstalowała stację radarową oraz lądowisko dla śmigłowców wojskowych - poinformowało w czwartek fińskie radio Yle. Aktywność militarna Rosji na wyspie wzrasta od kilku lat, a od 2014 roku odbywały się tam m.in. ćwiczenia wojsk powietrznodesantowych.
Dowódca estońskiej marynarki wojennej przypomniał, że chociaż nie jest pewne, czy źródłem tych zdarzeń były instalacje na Goglandzie, w ostatnich latach można było dostrzec niepokojące sygnały i zjawiska. "Byliśmy świadkami różnych anomalii, na przykład kiedy na środku Morza Bałtyckiego pojawił się sygnał sieci komórkowej" - powiedział. "To dobra lokalizacja dla różnych urządzeń pomiarowych i szpiegowskich" - dodał, mówiąc o zaletach Goglandu.
Wyspa Gogland - największa wyspa Zatoki Fińskiej - należała do Finlandii w okresie 20-lecia międzywojennego, była zdemilitaryzowana i stanowiła atrakcję turystyczną. ZSRR przejął wyspę oraz część innych wschodnich terenów Finlandii w wyniku wojny w latach 1939-1940.
Wydatki na poziomie 6,9 bilionów dol., w tym 842 mld na obronę oraz 6 mld na dalsze wsparcie Ukrainy i NATO zakłada propozycja nowego budżetu zaprezentowanego w czwartek przez prezydenta Joe Bidena. Kontrolujący Izbę Reprezentantów Republikanie już zapowiedzieli sprzeciw wobec głównych punktów propozycji Bidena.
- Najbliższe 4-6 miesięcy na polu bitwy na Ukrainie będą miały kluczowe znaczenie dla perspektyw poważnych negocjacji pokojowych - powiedział w czwartek w Kongresie USA dyrektor CIA Bill Burns. Podkreślił, że Zachód powinien przekonać Władimira Putina, że jest gotowy do wytrzymania długotrwałej wojny.
Burns zaznaczył, że z powodu problemów, z którymi zmagają się Rosjanie - wymienił tu niedobór amunicji i żołnierzy, problemy z morale i konflikty między rosyjskimi dowódcami - nie będą w stanie poczynić żadnych znaczących postępów terytorialnych w tym roku.
Czołowa rosyjska propagandystka odniosła się na Telegramie do trwających w Gruzji antykremlowskich protestów. Stwierdza, że "w przypadku powtórki z sierpnia 2008 r. nikt nie będzie się z Gruzją cackał", Rosja nie wyśle wojsk, lecz od razu zbombarduje Tbilisi. Sugeruje przy tym, że Kreml, prowadzący od ponad roku brutalną wojnę na pełną skalę, "cacka" się z Ukrainą z uwagi na ważny dla prawosławia zabytek w Kijowie, a także przekonanie o narodowej jedności Ukraińców i Rosjan.
Gwałtowne protesty wybuchły w Gruzji po przyjęciu przez rząd wzorowanej na kremlowskiej ustawy o "agentach zagranicznych", która nakazywała wpisywanie na listę i oznaczanie mediów oraz organizacji pozarządowych, które otrzymują finansowanie z zagranicy. W Rosji podobnej ustawy używa się do prześladowania opozycji i niezależnych dziennikarzy.
Chociaż gruziński rząd wycofał się z kontrowersyjnego prawa, gruzińska opozycja zapowiedziała, że protesty nie ustaną, "dopóki nie będzie gwarancji, że Gruzja jest zdecydowanie zaangażowana w prozachodni kurs".