255. rocznica zawiązania konfederacji barskiej

„Panie Kochanku” i Feliks Mikłaszewicz

W tych dniach przypada 255. rocznica zawiązania konfederacji barskiej, jak ją określano – „na poprawienie” konfederacji radomskiej. Miasteczko Bar na Podolu wybrano nie przypadkowo, gdyż znajdowało się ono w pobliżu granicy tureckiej, a zaś daleko od wojsk rosyjskich. 29 lutego 1768 roku na czele konfederacji stanął marszałek generalny Michał Hieronim Krasiński w zastępstwie wybranego Karola Stanisława Radziwiłła, któremu wszelkimi sposobami utrudniano udział w konfederacji. 4 marca 1768 powołano „związek zbrojny” tej konfederacji na czele z Kazimierzem Pułaskim.

Na wstępie przypomnijmy kilka informacji encyklopedycznych o konfederacjach w dziejach Polski. Ich źródeł należy szukać w średniowiecznym Prawie oporu przeciwko władcy: Istota konfederacji – to zbrojne wystąpienie stanów bądź grup społecznych wymierzone przeciwko centralnej władzy własnego państwa, cechą charakterystyczną konfederacji była przynależność imienna. Powołując konfederację sporządzano listę jej członków, znamy kilka rodzajów konfederacji: wojewódzkie, generalne, kapturowe (w okresie bezkrólewia), wojskowe, rokoszami nazywano konfederacje buntownicze przeciwko królowi. Sejm Niemy w 1717 roku zakazał zawiązywania konfederacji. Od roku 1354 do 1813 było ich w Polsce ponad 50.

Siły były nierówne…

Mimo istnienia wielu publikacji zarówno naukowych, jak również popularnych, obfitej literatury propagandowej wytworzonej przez samych konfederatów, źródeł ikonograficznych i innych, pobudzających wyobraźnię i przyczyniających się do tworzenia wzniosłych mitów i legend, idealizując wizerunek konfederata pozostaje nadal sporo „białych plam”. Stan wiedzy o konfederacji barskiej nie tylko powinien być „odkurzony”, ale też poszerzony i pogłębiony. Ta konfederacja skierowana przeciwko ingerencji Rosji w sprawy Polski, obecności wojsk rosyjskich na jej terenie oraz przeciwko osobie króla Stanisława Augusta, ustawom zapewniającym równouprawnienie innowiercom i przeciwko stronnictwu reform państwa uważana przez niektórych za pierwsze powstanie niepodległościowe, trwała do 1772 roku, ponosząc klęskę z wielu przyczyn. Nierówne były siły, marna pomoc innych krajów oraz skłócenia wewnętrzne i intrygi. Mówi się nawet o liczbie 100 000 osób związanych z tym zrywem patriotycznym. Według statystyk rosyjskich ponad 14 000 barżan zostało zesłanych na Sybir, wielu wcielono do wojska rosyjskiego, uwięziono w różnych miejscach. Nie wiadomo, ilu dokładnie poległo. Niektórym udało się mniej lub bardziej szczęśliwie wyemigrować na Zachód.

Niezwykła i barwna postać

Karol Stanisław Radziwiłł, chyba najbardziej znany pod pseudonimem „Panie Kochanku” (tymi słowami zazwyczaj zwracał się do swego rozmówcy), urodził się 27 lutego 1734 r. w Nieświeżu, słynnej rezydencji radziwiłłowskiej wzniesionej przez pielgrzyma do Ziemi Świętej, założyciela ordynacji nieświeskiej Radziwiłła „Sierotkę”, jego pra pra pra pradziada. Zmarł „Panie Kochanku” w dobrach rodzinnych w Białej w 1790 r. Zajmował niezwykle wysoką pozycję w państwie: wojewoda wileński, marszałek generalny konfederacji radomskiej. X ordynat nieświeski, VIII ordynat ołycki był synem Michała Kazimierza „Rybeńki”, hetmana wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego, po śmierci którego musiał samodzielnie prowadzić politykę radziwiłłowską. Czworo z dziesięciorga jego rodzeństwa zmarło w dzieciństwie, przy życiu zostało pięć sióstr i brat Hieronim Wincenty (1759-1789), którego żywot był też krótki. Syn Hieronima Dominik Hieronim, pułkownik gwardii Napoleona, został jedynym spadkobiercą dwa razy żonatego i bezpotomnie zmarłego „Panie Kochanku”. Sądząc z opowieści Cata Mackiewicza o Radziwiłłach, myśl o tym, że wszystko po nim ma odziedziczyć syn nielubianej przez niego bratowej, była dla Stanisława Karola bardzo przykra. Postrzegano Karola Stanisława jako niezwykłą i barwną postać. To typowy przedstawiciel swojej epoki, cieszący się sympatią wielu współobywateli szlachty i to nie tylko wśród tych należących do klienteli radziwiłłowskiej. Potrafił gorliwie dbać o tych, którzy byli mu bliscy. Za udział w walkach niepodległościowych skasowano mu ogromne majątki i musiał udać się na wygnanie, gdy wrócił w 1777 r. do Nieświeża, był niezwykle uroczyście i z wielkim entuzjazmem witany, podobnie wyglądał jego wjazd do Wilna.

Zawsze w narodowym kontuszu

Po powrocie, z którym wiązano wielkie nadzieje, zajął się podźwignięciem gospodarki w swych zdewastowanych dobrach, oświaty i kultury, założył szkołę żeglugi morskiej, gdzie zapewne zapoznawał się z sztuką marynarki Feliks Mikłaszewicz. Sam Karol zawsze chodził w narodowym kontuszu, francuskiego fraka nie nosił, a wspaniałość jego domu nieświeskiego chyba nie miała sobie równych w Europie. Piszący o nim podają mnóstwo groteskowych faktów z jego życia. Nie wszystko można ocenić miarą naszych czasów. Wiele rzeczy jest bardzo krzywdzących. Podobnie jak Stanisław August, „Panie Kochanku” był opluwany, oblewany paszkwilami i oszczerstwami. A przecież i jeden i drugi byli gorącymi patriotami i ludźmi odważnymi, wiedzącymi, co to jest obowiązek.

Mikłaszewiczowie herbu Trąby, Ostoja, Miedzynięta...

Na razie mimo kilkudziesięciu znanych w literaturze wzmianek niewiele wiemy zarówno o dość zagadkowej osobowości Feliksa Mikłaszewicza, jak też o jego rodzinie. Nie raz się napotyka na sprzeczne informacje. Nie jest wiadome, gdzie się urodził, kim byli przodkowie, rodzeństwo, w jakiej części kraju leżało gniazdo rodzinne. Do zweryfikowania jest wiele informacji z herbarzy szlacheckich i innych publikacji, sprawdzenia archiwaliów instytucji badających szlachectwo i innych źródeł z kilku krajów. Mikłaszewiczowie byli rozsiani na dość rozległych obszarach, co można ustalić nawet tylko na podstawie dostępnych, obecnie dzięki nowoczesnym technologiom, materiałów o charakterze genealogicznym i innych. Bez obawy można stwierdzić, że wielu członków tego rodu była na służbie Domu Radziwiłłów, zachowała się korespondencja Mikłaszewiczów z Radziwiłłami, a napewno nie wszystkie jeszcze listy zostały rozpoznane i ustalone. Jeden z Mikłaszewiczów był metrykantem Wielkiego Księstwa Litewskiego, inny – bażantnikiem w Nieświeżu. Na razie, najstarsze znane dokumenty o Mikłaszewiczach są z roku 1528. W źródłach spotykane są trzy herby, jakimi się pieczętowała Rodzina. Wiele daje do myślenia herb Trąby... Jest to przecież herb książąt Radziwiłłów! W VII tomie zbioru praw, konstytucji i przywilejów pt. Volumina Legum znajdujemy informację o potwierdzeniu przez Sejm szlachectwa rodu Mikłaszewiczów.

Bojownik o niepodległość Polski i Stanów Zjednoczonych

W literaturze znajdujemy datę urodzin i zgonu Feliksa Barona de Miklaszewicz (1740-1801). Zagadką pozostaje wiele faktów z jego życiorysu. Czym się trudnił, jak wyglądał jego udział w konfederacji barskiej, niektórzy nawet poddają wątpliwości, czy taki udział miał miejsce. Problemem bardzo istotnym jest dość częsty brak w źródłach imienia przy nazwisku. Dzięki ustaleniom badaczy wiemy, że Feliks Mikłaszewicz w roku 1782 jest już w Stanach Zjednoczonych Ameryki. W niektórych źródłach spotykamy tytuł barona poprzedzający jego nazwisko. W różnych zbiorach amerykańskich zachowały się listy i inne dokumenty barona Mikłaszewicza, w tym dwa listy – do prezydenta tego kraju i Kongresu, gdy ubiegał się o posadę w żegludze morskiej. Etatu rządowego nie otrzymał. Miał mandat do walki z Anglikami, jako kaper na swych własnych statkach, jeden z tych statków to dość potężny szkuner, nazwany „Prince Radivill” (książę Radziwiłł). Walka na morzu była trudnym i niebezpiecznym przedsięwzięciem. Jak się wydaje, Baron Mikłaszewicz odnosił wiele sukcesów. Wiadomość o tych wyczynach dość szybko dociera na Litwę, co wskazywałoby na to, iż utrzymywał stały kontakt z „Panie Kochanku”, który nadal prawdopodobnie wspierał swoich barżan – i Kazimierza Pułaskiego i Feliksa Mikłaszewicza.

Wiele niewiadomych

Otóż udało się natrafić na artykuł zamieszczony w jednej z gazet kowieńskich przed 12 laty, w którym jest mowa o umieszczeniu na wieży kościoła w Popielach, zbudowanego po roku 1783, dobrach należących do Radziwiłłów chorągiewki z modelem statku „Prince Radziwill”, na którym walczył Mikłaszewicz o niepodległość Ameryki. Badaczom udało się ustalić kilka miejsc, gdzie mieszkał. Pochowany został prawdopodobnie w mieście Charleston, zwanym perłą Stanu Karoliny Południowej. Sądząc z różnych wpisów do ksiąg wieczystych był człowiekiem zamożnym, nigdzie nie ma informacji, by posiadał rodzinę – żonę czy potomstwo. A więc podobnie, jak jego patron „Panie Kochanku” zmarł bezpotomnie, chociaż tego na razie dokładnie nie wiemy.

W 1976 roku została wydana w Szczecinie powieść historyczna o Feliksie Mikłaszewiczu, pt. Korsarz trzynastu kolonii, napisana przez mieszkańca tego miasta, prozaika i publicystę, z urodzenia wilniuka, nieżyjącego już Czesława Czerniawskiego.

Halina Szymanel
(Pani Janinie Mikłaszewiczowej z okazji 86. Urodzin)

Na zdjęciach: „Panie Kochanku” Radziwiłł i „korsarz trzynastu kolonii” Mikłaszewicz
Fot.
archiwum

<<<Wstecz