550. rocznica urodzin wybitnego polskiego astronoma Mikołaja Kopernika
Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię
Powszechnie znany dwuwiersz o Mikołaju Koperniku napisany przez Jana Nepomucena Kamińskiego i opublikowany w 1828 „Wstrzymał słońce, ruszył ziemie, polskie go wydało plemię” zdaje się jednoznacznie określać pochodzenie twórcy teorii heliocentrycznej.
Mikołaj Kopernik, wielki astronom polski był wszechstronnym człowiekiem renesansu: astronom, matematyk, prawnik, lekarz, urzędnik, ekonomista oraz duchowny. Autor wielkiego dzieła w historii nauki „De revolutionibus orbium coelestium, czyli O obrotach sfer niebieskich”. Obalił kilka mitów, dowiódł swoich racji i stał się najbardziej znanym Polakiem na świecie.
Jego dzieło o obrotach sfer niebieskich zawiera wykład heliocentrycznej i heliostatycznej budowy Wszechświata podzielony na sześć ksiąg. Pierwsza poświęcona jest urządzeniu Układu Słonecznego, druga zawiera katalog gwiazd, trzecia zajmuje się zjawiskiem precesji, czwarta ruchem Księżyca, a piąta i szósta ruchem planet. Księga ukazała się drukiem w 1543 roku, tuż przed śmiercią Kopernika. Podobno miał dostać świeżo wydane dzieło dosłownie na łożu śmierci. Nie był zdolny już do jego przeczytania, mógł je tylko dotknąć.
Mikołaj Kopernik urodził się 19 lutego 1473 roku. W minioną niedzielę obchodziliśmy wyjątkową 550. rocznicę jego urodzin, co wiąże się ze szczególnymi obchodami w całej Polsce i na świecie, a Sejm i Senat ogłosiły rok 2023 ROKIEM MIKOŁAJA KOPERNIKA. „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w uznaniu wybitnego dorobku Mikołaja Kopernika i jego wkładu w rozwój światowej nauki czci jego pamięć w 550. rocznicę urodzin” – podkreśla uchwała.
Ja, jako miłośnik astronomii polskiego pochodzenia, bardzo cenię to, czego dokonał Kopernik. Ubolewam z powodu tego, że mi jeszcze nie udało się być w Toruniu, gdzie Kopernik się urodził oraz tworzył swe wielkie dzieło, oraz w Katedrze we Fromborku, gdzie został pochowany. Jestem miłośnikiem astronomii od ponad 57 lat, a moja pasja się rozpoczęła, gdy miałem 16 lat, od małej lornetki. Posiadam własne obserwatorium astronomiczne oraz teleskopy do obserwacji gwiaździstego nieba. Obserwuję oraz fotografuję nocne niebo, różne zjawiska astronomiczne oraz zjawiska zachodzące na Ziemi. Najwięcej interesują mnie komety oraz asteroidy NEO, czyli te, co są niebezpieczne, przelatujące blisko Ziemi.
W tym roku 1 lutego miała na odległości 42 ml. km od Ziemi przelecieć kometa C/2022 E3, zwana zieloną kometą. Niestety, nad Litwą sporo dni stoi niż atmosferyczny, niebo jest zakryte grubą warstwą chmur, brak słońca sprawia pogorszenie nastroju. Ale nareszcie zawitał nad Litwę wyż atmosferyczny i wieczorem niebo się rozpogodziło. 9, 12 oraz 14 lutego nareszcie miałem możliwość obserwacji oraz fotografowania dalekiego gościa z kosmosu, bo kometa C/2022 E3 porusza się po orbicie parabolicznej, to oznacza, że po ominięciu Słońca opuści na zawsze Układ Słoneczny. 12 lutego udało mi się wykonać sporo zdjęć komety z teleskopem o średnicy zwierciadła 42 cm oraz także z mniejszymi obiektywami. Najcenniejsze zdjęcia są wykonane moim wielkim astrografem za pomocą CCD kamery, które po opracowaniu za pomocą programu Astrometrica powędrują do Minor Planet Center (Centrum Małych Planet w Ameryce), gdzie posłużą do obliczenia dokładnej trajektorii orbity tej komety. Otrzymałem także kolorowe zdjęcia komety, gdy miała ona zbliżenie z planetą Mars, oraz 14 lutego, gdy kometa znajdowała się w pobliżu jasnej gwiazdy Aldebarana, w gwiazdozbiorze Byka. Za pomocą szerokokątnego obiektywu utrwaliłem na klatkę kwartet w postaci Marsa, Plejad, Aldebarana i samą kometę. Kometa na zdjęciu ma zielony kolor oraz dwa warkocze, pyłowy oraz gazowy. Miałem dużo stresu z powodu braku pogody, ale udało się prześledzić to zjawisko, bo więcej tej komety nie uda mi się już zobaczyć. To była pożegnalna obserwacja.
Wieczorem po zachodzie słońca możemy podziwiać na zachodnio-południowym niebie dwie planety naszego Układu Słonecznego, jasną Wenus oraz wyżej Jowisza. Gdy niebo już będzie ciemne, na południowym horyzoncie można podziwiać najpiękniejszy gwiazdozbiór naszego zimowego nieba – Orion.
Henryk Sielewicz
Na zdjęciach: ma zielony kolor oraz dwa warkocze;
jedziemy autostradą do zachodzącego słońca
Fot. archiwum autora