Rozśpiewane Rudziszki
Rudziszki, miasteczko małe, ale o niezwykle interesującej historii i wielonarodowej kulturze. Od wieków mieszkali tu również Polacy, którzy nie zatracili poczucia przynależności narodowej i kultywują tradycje przodków poprzez uczestnictwo w zespołach artystycznych m. in. w „Rudziszczanach”.
Rudziszki były wspomniane w kronikach z roku 1774. Mieszkało tu dużo Żydów, którzy mieli swoją synagogę, ale, niestety, ta się spaliła. Dzięki uczniom i ich nauczycielom jest tablica pamięci.
Mamy kościół pw. Serca Jezusowego, który w 2010 r. świętował stulecie. W 2001 r. spalił się nasz Dom Kultury, ale pracownicy nie opuścili rąk, z wielkim entuzjazmem pracowali w sali starostwa. Dopiero w 2017 r. zbudowano nową placówkę, gdzie znalazły miejsce: biblioteka, szkoła muzyczna oraz różne kolektywy – polski zespół „Rudziszczanie” (34 lata), folklorystyczny zespół „Diemedės” (25 lat), zespół instrumentalny „Concord” (10 lat), teatr „Bajorų” (6 lat), zespół dziecięcy „Griciukas” (4 lata), studio tańców (5 lat), zespół pracowników kultury „Zamina” i inne. Jest więc z czego wybrać, tylko trzeba mieć zamiłowanie i chęć do kultury.
Bardzo się cieszymy, że mamy piękny Dom Kultury, którym kieruje dyrektorka Maria Jankowska. Organizuje ona różne imprezy na skalę rejonu i nawet republiki. Niedawno mieliśmy coroczne i lubiane święto – dożynki, nie tylko w Rudziszkach, ale też w całym rejonie trockim, organizowane przez wiceprezes ZPL Alinę Kowalewską i Marię Jankowską. Można nam tylko pozazdrościć tak oddanych pracy osób.
Wspólnie z zespołem „Stare Troki” w Połukniu świętowaliśmy tegoroczne imieniny św. Jana, występowaliśmy w „Trasalisie” przed chorymi ludźmi. W ogóle bierzemy udział wszędzie, dokąd tylko nas zapraszają.
Chcę pokrótce opowiedzieć o naszym zespole „Rudziszczanie”. Działamy bardzo dawno. Uczęszczają do zespołu przeważnie kobiety, mamy w składzie tylko jednego mężczyznę – Antoniego Izmajłowicza. Najstarsze osoby – to 84-letnia Albina Wtorowa i 73-letnia Łucja Szagun. Kiedyś, jak zwykło się mówić, byliśmy piękni i młodzi, natomiast teraz – tylko piękni. Śpiewamy zawsze i wszędzie. 31 razy uczestniczyliśmy w Festynie Kultury Polskiej Ziemi Trockiej „Dźwięcz, polska pieśń”. W ciągu tych lat przez zespół przewinęło się 40 osób. Niczym w porach roku, na zmianę jednych przychodzili drudzy. Dzisiaj mamy tylko 12 osób. Czas zostawia ślady na twarzy, aczkolwiek nie w sercu, które jest ciągle młode i potrzebuje śpiewu.
Na koniec października wypadło artystyczne sprawozdanie zespołu. Zebrało się sporo ludzi. Mieliśmy tremę, przeżywaliśmy, a nuż się nie uda. Niestety, młodzież jest niezbyt aktywna, ponieważ w naszej miejscowości nie ma polskiej szkoły, ani klas, a nawet polskich grup w przedszkolu. Ale to inny temat.
Rzeczone sprawozdanie wypadło nam wspaniale, o czym świadczyły liczne brawa. Przedstawiliśmy piosenki polskie, litewskie, rosyjskie, ukraińskie, takie jak: „Walc wileński”, „W moim ogródeczku”, „Haniś, moja Haniś”, „Stary klon”, „Dzukija”, „Rozprahajte chłopcy koni” i inne. Widzowie, nasi sympatycy, zebrali się nie tylko po to, aby posłuchać piosenek, ale choć na chwilę wrócić do przeszłości, spotkać się ze znajomymi, być może po raz ostatni. Takie jest bowiem życie.
My, zespolacy, chcemy wyrazić słowa wdzięczność naszej kierowniczce i pracownikom Domu Kultury. Za pomysły i cudowne chwile, za cierpliwość do nas. Niech Bóg obdarzy ich dobrym zdrowiem na długie, długie lata. A my otrzymaliśmy piękne róże i dyplomy od dyrektorki Marii Jankowskiej, słowa podzięki od wiceprezeski oddziału ZPL rejonu trockiego Aliny Kowalewskiej, od radnej Teresy Sołowiowej i od widzów.
Wszystkich chętnych zapraszamy do naszego zespołu „Rudziszczanie” albo po prostu odwiedzić nasz Dom Kultury w Rudziszkach.
Na zdjęciu: „Rudziszczanie” – z jednym mężczyzną w składzie