Rozwadowski i Vanagas przymierzają się do kolejnego Dakaru

Bliskość serc dodawała mocy

Głośne okrzyki „Roz-wa-do-wski – Va-na-gas!” oraz rytmiczne dźwięki bębenka wypełniły poczekalnię wileńskiego lotniska i przykuły uwagę mediów. Najgłośniejsza ekipa fanów rajdu Dakar – przedstawiciele hospicjum bł. Michała Sopoćki – z entuzjazmem witała swoich ambasadorów: Sebastiana Rozwadowskiego i Benediktasa Vanagasa. Dyrektor hospicjum s. Michaela Rak przekazała rajdowcom błogosławieństwo papieża Franciszka.

Kilka minut po północy, 19 stycznia, trzy litewskie ekipy rajdowców wkroczyły do sali oczekiwań wileńskiego lotniska, gdzie czekały na nich rozentuzjazmowane drużyny fanów i kibiców. Benediktas Vanagas i Sebastian Rozwadowski uplasowali się w trzydziestce najlepszych (26. miejsce), zajmując najwyższą pozycję z litewskich ekip.

Więcej>>>



Zwrot ziemi: deja vu sowieckiej historii

Kompetencje w sprawie zwrotu ziemi, zabrane samorządom w połowie lat 90-tych, po ponad 20 latach mają być zwrócone. Władza centralna decyduje się na taki krok w sytuacji, gdy w najbardziej zapalnych miejscach reformy (Wilno i okolice) od dawna nie ma już co zwracać.

W połowie lat 90-tych, gdy reforma rolna dopiero się rozkręcała, władze centralne podjęły polityczną decyzję, by kompetencje w sprawie restytucji ziemi, kiedyś znacjonalizowanej przez władze sowieckie, zabrać wyłanianym w wolnych wyborach samorządom i przekazać centralnie mianowanym powiatom.

Więcej>>>


Otwarcie Domu Wspólnoty w Rukojniach

Miejsce, gdzie będzie mieszkała kultura

Kiedy w niedzielne popołudnie, 17 stycznia, padający z nieba puszysty śnieg przykrywał Ziemię Wileńską nadając jej świeżą biel i czystość, mieszkańcy Rukojń zgromadzili się w nowym Domu Wspólnoty – równie pięknym i czystym jak otaczająca świat aura.

Trudno wyobrazić sobie, że dotychczas kultura w Rukojniach prowadziła taki trochę koczowniczy tryb życia – to pomieszkiwała w szkole, to w Kościele... W końcu znalazła miejsce, gdzie zadomowi się na stałe – nieco metaforycznie opowiedziała o losie placówki, prowadząca część artystyczną, Helena Bakuło. Z promiennym uśmiechem i taką autentyczną radością, że oto ziściło się marzenie, uchylała rąbka tajemnicy o tym, jak dotąd radzili sobie mieszkańcy z działalnością artystyczną. Bo talentów w Rukojniach nie brakuje – o czym świadczyły fantastyczne występy zespołu, młodzieży, a nawet małych artystów z reaktywowanego teatrzyku „Kulfon”.

Więcej>>>


Na Wileńszczyźnie kolędowała rodzina Pospieszalskich

Kolęda jak samba

Karol zmienia altówkę na tubę, albo gitarę na trąbkę, a Marcin weźmie basówkę, siądzie do piana lub zagra na skrzypcach – kilkunastoosobowa czeladka Pospieszalskich jest na tyle muzycznie wystarczalna, że potrafi narobić nie lada hałasu. W ciągu dwóch dni, 16 i 17 stycznia, ten najsłynniejszy w Polsce muzyczny klan, koncertował na Wileńszczyźnie.

Widzowie, którzy przybyli w sobotę wieczorem do kościoła pw. Nawiedzenia NMP w Trokach, a w niedzielę po południu do Domu Kultury Polskiej, mieli okazję wspólnego kolędowania wraz z rodziną Pospieszalskich.

Więcej>>>


Pamięci Ewalda Pacowskiego

(16.08.1916 – 10.01.2016)

10 stycznia br. w Kownie odszedł do wieczności jeden z ostatnich przedstawicieli przedwojennego pokolenia Polaków Kowieńszczyzny, profesor chemii, wykładowca Politechniki Kowieńskiej, doktor habilitowany Ewald Pacowski. „Latarnikowi polskości”, jak tytułowano go w środowisku Polaków w grodzie nad Niemnem, zabrakło ledwie siedmiu miesięcy do świętowania stulecia urodzin.

Szanowany i lubiany w środowisku naukowców i studentów, przeszedł długi życiowy szlak od laboranta do profesora. Urodził się podczas I wojny światowej w miejscowości Jefremowo w Rosji. Rodzice, wywodzący swe korzenie z Litwy Kowieńskiej, po wojnie i rewolucji wrócili do Kowna. Polskie gimnazjum im. Adama Mickiewicza ukończył w 1938 roku zdaniem egzaminów maturalnych. Po służbie w wojsku w 1940 r. rozpoczął naukę na wydziale chemii Uniwersytetu im. Witolda Wielkiego...

Więcej>>>


Pielgrzymi z Litwy na spotkaniu Taizé w Hiszpanii

Nic nie działo się przez przypadek

7 kwietnia ubiegłego roku na facebooku ukazała się kusząca propozycja wyjazdu do Hiszpanii na coroczną, odbywającą się na przełomie starego i nowego roku Pielgrzymkę Zaufania przez Ziemię, bardziej znaną jako Europejskie Spotkanie Młodych Wspólnoty Taizé. Wyjazd został zainspirowany przez księdza Povilasa Narijauskasa, byłego wikariusza kościoła Opatrzności Bożej i Serca Jezusowego w Wilnie, obecnego kapelana Uniwersytetu im. M. Römera.


Więcej>>>


Malarz Tymon Niesiołowski w Wilnie

Na początku ulicy Antokolskiej

Duża posesja z domami i oficyną przy przedwojennej Antokolskiej 8 w Wilnie przypomina o jej ostatnich właścicielach Błażewiczach. Na terenie tej nieruchomości spędziła ostatnie dni życia ciotka malarza Tymona Niesiołowskiego – Anna Dzikowska. Odeszła cicho i spokojnie w jesienny wieczór, po przegranej walce z rakiem żołądka. Została pochowana na parafialnym cmentarzu św. Piotra i Pawła. Dziś jej miejsce pochówku upamiętnia kamienna postać zadumanej kobiety.

Teren przy dzisiejszej ulicy Antakalnio 8, 8a, 10 i 12 w końcu XVIII wieku stanowił letnią rezydencję ks. biskupa Dawida Pilchowskiego. Drewniany budynek z elementami baroku przy Antokolska 8a służył jako mieszkalny. Pół wieku później właścicielem posiadłości został wojskowy Bolesław Łastowski, który wybudował murowaną oficynę (Antokolska 10) i drewniany dom przy ulicy, gdzie dziś mieści się kawiarnia „Trys pušelės” (Antokolska 12). Działała tu też karczma „Tivoli”, stąd pobliska ulica nosiła nazwę Tivoli. Nie zachowała się ona do dnia dzisiejszego.

Więcej>>>


Polak przegrał walkę o tytuł mistrza świata w boksie

To był ciężki nokaut

Artur Szpilka przegrał przez nokaut w dziewiątej rundzie z broniącym tytułu Amerykaninem Deontayem Wilderem walkę o bokserskie mistrzostwo świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Pojedynek odbył się w Nowym Jorku.

Pomimo ambitnej postawy od pierwszego gongu Szpilka nie zdołał – jako pierwszy Polak w historii (wcześniej ta sztuka nie udała się m. in. Andrzejowi Gołocie) – wywalczyć pasa czempiona królewskiej kategorii. W dziewiątym starciu Wilder minimalnie wyprzedził pretendenta, trafił potężnym krótkim prawym sierpowym w szczękę, a Szpilka upadł na ring niczym rażony prądem i długo leżał bez ruchu. To był ciężki nokaut.

Więcej>>>


Ledwie się zaczęło

...a już się tak niezbyt fajnie potoczyło. Pierwsza oficjalnie przygarnięta przez nasze państwo iracka rodzina uchodźców, zamiast rozpłynięcia się w wyrazach wdzięczności, poleciała na skargę do sądu.

Irakijczycy chcieli azylu – czyli statusu uchodźców – a my im: zezwolenie na dwuletni pobyt tymczasowy. Kto by się spodziewał, że bezczelne „kebaby” (wyzwisko rodem z internetowych komentarzy rodaków) zaledwie po kilku tygodniach pobytu na Litwie staną się pieniaczami. Zwłaszcza, iż większość naszych polityków hołduje hasłu, które też znalazłam wśród komentarzy wspomnianego newsa: „Dostałeś żreć za darmo, siedź jak szczur pod miotłą”. I to nawet w odniesieniu do własnych obywateli, a co dopiero do przygarniętych obcoplemiennych tułaczy. A tu taki pech! Zamiast zahukanych ciemniaków trafiła się Litwie jakaś wyedukowana familia, która już na starcie wybrzydza i psuje nam wizerunek. W tej sytuacji aż strach pomyśleć, że zobowiązaliśmy się do przyjęcia nie jednej, a (dzieląc z grubsza 1105 przypadających nam kwotowo uchodźców na 4) około 280 takich szukających azylu arabskich rodzin.

Więcej>>>


<<<Wstecz