Tradycyjny kiermasz w rekordowej międzynarodowej obsadzie

Ach ten Kaziuk…

Obwarzanki i lizaki, palmy i koszyki, dzbanki i korale... Zdawałoby się, co roku to samo, ale urok ponad czterechsetletniego wileńskiego Jarmarku Kaziukowego nadal kusi i nie daje spokojnie usiedzieć w domu. Nogi same biegną do straganów, tłumu, gwaru i zapachów, które w pierwszy weekend marca rozchodzą się po głównych ulicach stolicy.

Co kupiłaś? Co widziałaś? – pierwsze pytania, jakie się słyszy od domowników po powrocie z Kaziuka. Ano kwas piłam, połągską stynkę kosztowałam, korale przymierzałam i prawdziwego „Suwalkijca” widziałam, bo tegorocznemu kiermaszowi przewodzili mieszkańcy Suwalszczyzny (lit. Suvalkija). Pokazy mistrzów rękodzieła oraz występy artystów tego regionu Litwy były głównym akcentem targów.

Więcej>>>


Nowe polskie grupy przedszkolne w Wilnie

„Kasztan” – współistnienie trzech kultur

Od początku bieżącego roku szkolnego w żłobku-przedszkolu „Kasztan” na Antokolu działają trzy nowe grupy przedszkolne – dwie polskie i jedna rosyjska. Sytuacja na korzyść rodzin mniejszości narodowych, zamieszkujących tę jedną z najstarszych dzielnic Wilna, zmieniła się dzięki inicjatywie radnych Akcji Wyborczej Polaków na Litwie stołecznego samorządu, którzy w ubiegłym roku podjęli decyzję o utworzeniu dodatkowych grup w przedszkolu.

Dyrektor placówki Jolanta Lembowicz-Kozlovskiene tłumaczy, że w tej dzielnicy brak polskich grup przedszkolnych od dawna dawał się we znaki. „W Szkole Średniej im. J. Lelewela dzieci mają zerówkę, nauczycielki organizują szkółkę sobotnią, ale zaistniała potrzeba zatroszczenia się o najmłodszych – przedszkolaki, które rodzice musieli albo dowozić do innych polskich przedszkoli Wilna, albo oddawać do grup litewskich” – powiedziała dyrektor.

Więcej>>>


Kraina sałaty spod Jaszun

Sałata w gospodarstwie „Evaldo daržoves” spod Jaszun rośnie przez cały rok. Wyhodowana tutaj zielenina trafia na talerze mieszkańców Litwy, Łotwy, Białorusi, Rosji, Szwecji, a nawet Włoch. Ale bez stałego modernizowania gospodarstwa, według właściciela spółki, trudno byłoby konkurować zarówno na rynku zewnętrznym, jak i wewnętrznym.

Gospodarstwo warzywne „Evaldo daržoves”, znajdujące się we wsi Sokoły koło Jaszun (rej. solecznicki), zostało założone w 2000 r. przez Evaldasa Masevičiusa. Spółka zajmuje się uprawą sałaty (15 rodzajów) i roślin przyprawowych – ogółem czterdzieści rodzajów wszelkiej zieleniny.

Więcej>>>


Rusza renowacja pałacu Balińskich w Jaszunach

Doczekali się!

Bolesław Daszkiewicz, dyrektor administracji samorządu rejonu solecznickiego i Kazys Eidukaitis, dyrektor spółki „Ekstra statyba”, w ostatnim dniu lutego podpisali umowę o wykonaniu prac rekonstrukcyjnych pałacu Balińskich w Jaszunach.

Mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz podczas podpisywania umowy zaznaczył, że na ten dzień mieszkańcy rejonu czekali 18 lat, kiedy to w 1996 roku samorząd solecznicki przejął w swoje ręce pomnik kultury.


Więcej>>>


„Śladami pamięci” pod patronatem samorząd rejonu wileńskiego

Zachowajmy na zawsze

Na rynku wydawniczym świeżo ukazała się ogromnie ciekawa pozycja. To praca dr. Józefa Szostakowskiego „Śladami pamięci” (wydawca samorząd rejonu wileńskiego oraz Muzeum Władysława Syrokomli).

Książeczka o uroczej szacie graficznej traktuje o ludziach związanych z Wilnem i Wileńszczyzną. Maleńka objętością (72 str.) a jakże bogata treścią, jak również bibliografią. Edycja zawiera 26 biogramów wybitnych osób, które w różnym czasie mieszkały na terenie rejonu wileńskiego i zostawiły po sobie niezatarty ślad w kulturze i dziejach tej ziemi.


Więcej>>>


Minimalna kara dla ks. Stańczyka

„Idea przemarszu szlachetna, jednak...”

Ksiądz Dariusz Stańczyk został ukarany grzywną w wysokości 500 Lt za zorganizowanie Marszu Wolności ulicami Wilna w 150. rocznicę Powstania Styczniowego, na które nie miał stosownego zezwolenia. Wileński Okręgowy Sąd Administracyjny wyznaczył najniższą możliwą karę, przewidzianą za tego typu wykroczenie. Ukarany zapewnił, że nie ma zamiaru składać odwołania.

Ks. Dariusz niejednokrotnie podkreślał, że przyjmie każdą karę, gdyż „chce mieć czyste sumienie również względem prawa”. Komendant Wileńskiego Hufca Maryi im. Pani Ostrobramskiej wymierzoną karę przyjął z radością i zapewniał, że w przyszłości będzie ubiegał się o stosowne zezwolenie. Wileński Okręgowy Sąd Administracyjny uwzględnił intencje organizatora Marszu Wolności – po odczytaniu orzeczenia sędzina Virginija Liudvinavičiene podkreśliła: „Idea przemarszu jest bardzo szlachetna, jednak w każdym wypadku powinniśmy przestrzegać litery prawa”.

Więcej>>>


Kaziuki – Wilniuki‘2013

Z wileńskim duchem do Polski

Wiosna z Zachodu szła powoli… Ponad stuosobowa ekipa Kaziuków-Wilniuków, która dwoma autokarami od Domu Polskiego w Wilnie wyruszała wczesnym rankiem w dniu 1 marca w kierunku Lidzbarka Warmińskiego, zbytnio nie przejmowała się wiosenno-zimowymi kaprysami aury. Wiadomo było, że po dotarciu do celu podróży zapanuje wiosna w naszych wzajemnych relacjach i odczuciach. Przeczucie i doświadczenie nie zawiodły. Przecież powstał ten festiwal z wielkiej bezbrzeżnej tęsknoty za ziemią utraconą, z wielkiej miłości do niej i jej ludzi. Pierwsze Kaziuki-Wilniuki odbyły się dwadzieścia dziewięć lat temu. Po pięciu latach dołączyła się do nich ekipa wileńska. Od początku kompletowana i patronowana przez dziennikarkę Krystynę Adamowicz. W przyszłym roku minie ćwierćwiecze. Godna podziwu jest inwencja twórcza organizatorki ze strony wileńskiej. Praca ta doczekała się wielu wyróżnień i podziękowań, wśród których najwyżej cenione honorowe obywatelstwo Lidzbarka Warmińskiego i przyznane w 2011 r. miano Osobowość Warmii i Mazur.

Więcej>>>


Kaziuki na ziemi polskiej

Przyjaciele, którzy niosą radość i dobro

Kilka migawek z pobytu w historycznych, przyjaznych i gościnnych miastach tej pięknej ziemi.

Kętrzyn

Burmistrz miasta pan Krzysztof Hećman witając Kaziuków-Wilniuków przypomina, że rok 2013 jest ważny: „dla nas i dla was. 150 lat mija, gdy młodzi Polacy nie zgodzili się na carską brankę. Wybuchło powstanie styczniowe. Rok 1940 – dramat wojny, wywózki na Syberię. 1 marca – Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, walczących, żeby Polska była Polską…” Kapela Podwileńska rozpoczyna koncert od słów: „Tam ma Ojczyzna, tam Wileńszczyzna…”. Za nią kolejno wszystkie pozostałe zespoły, witane gorącymi oklaskami. „Chrzest bojowy” Kaziuków-Wilniuków udany. Wyruszają w dalszą drogę…

Więcej>>>


Bujne owłosienie racz im dać...

Z całego serca współczuję głównemu filarowi naszego niezawisłego państwa Vytautasowi Landsbergisowi. To po toż on wywalczył dla Litwy niepodległość, by po 23 latach pierwszy lepszy sąd pozbawiał go tak budującego widowiska, jakim są przemarsze główną stołeczną aleją skinheadów-patriotów?

Podziwiam też zdolność przewidywania profesora. Już 16 lutego – w pierwsze święto litewskiej niepodległosci – czuł, że coś takiego nastąpi. Skarżył się wówczas narodowi: „Istnieją niezadowoleni z faktu, że na Litwie odradza się obywatelska i patriotyczna świadomość, że ludzie się jednoczą, że są zdecydowani nie ustępować z obranej drogi wolności, (...) że młodzież gromadzi się na patriotyczne pochody (...)”. A zaniepokojonych faktem, iż ton tym patriotycznym Fackelcugom nadają skinheadzi, uspokajał, że nie należy tego demonizować. To tylko „grupka osób, którym nie rosną włosy” – wytłumaczył narodowi. Zasugerował też, że te łyse glace mogą jeszcze w obfite kudły porosnąć, byleby dziś nie gasić ich patriotycznego zapału. Czytaj: bawi się faszyzująca młódź zapałkami, ale jak ładnie się bawi. Nie przeszkadzajmy jej tylko, a kiedyś dorośnie!

Więcej>>>


<<<Wstecz