Ekologiczne gospodarstwo Oksany Jutkiewicz z Solecznickiego

Farmerka, nauczycielka i matka

Dobremu gospodarzowi i nieurodzajna ziemia służy. Młoda farmerka z Solecznickiego – Oksana Jutkiewicz - jest tego dobitnym przykładem. Na nieurodzajnych glebach przekształconych w pastwiska zajmuje się wraz z mężem Wojciechem ekologicznym chowem bydła mięsnego.

Oksana Jutkiewicz ze wsi Żagaryno (gmina białowacka) jest farmerką w drugim pokoleniu. Gospodarstwo rolne przejęła po swoich rodzicach, którzy po odzyskaniu przez Litwę niepodległości osiedli na wsi i zajęli się hodowlą najpierw trzody chlewnej, potem - bydła.

Jak opowiadała Jutkiewicz, początkowo ojciec nie chciał, by jego córki (pani Oksana ma siostrę) pracowały na roli, dlatego dał im wykształcenie niezwiązane z rolnictwem. (Pani Oksana ukończyła anglistykę). Zaś gospodarkę, którą założył w 1995 r., z czasem zamierzał sprzedać. Ale los chciał inaczej. „Tutaj było kiedyś puste miejsce. Ojciec włożył tyle sił i trudu w gospodarkę, więc byłoby szkoda zrzec się tego wszystkiego. Chciał, by jego praca była kontynuowana” – opowiadała pani Oksana, która wraz z mężem Wojciechem, posiadającym wykształcenie rolnicze, chętnie przejęła gospodarkę ku uciesze rodziców.

Mięso sprzedają do Polski

Od trzech lat Jutkiewiczowie prowadzą ekologiczny chów bydła mięsnego, hodując 62 sztuki. Są to mieszańce ras: limonsine, charolaise i biało-błękitnej rasy belgijskiej. „Czystorasowego bydła nie mamy, gdyż wygodniej jest hodować rasę mieszaną. Mieszańce mają dużo mleka dla cielaków i spory przyrost wagi. Natomiast rasowe bydło jest ładne, mięsiste, ale nie ma wystarczające ilości mleka dla swych młodych i to mleko jest mniej tłuste” – wyjaśniła farmerka. Waga dorosłego osobnika wynosi 800-900 kg.

Swoją produkcję – rocznie 16-20 sztuk bydła - młodzi rolnicy ze wsi Żagaryno realizują w krajowej spółce „Utenos mesa” oraz polskim zakładzie mięsnym „Warmia”. W 2012 r. polskiemu nabywcy sprzedali całą swą roczną produkcję, bo jak zaznaczył pan Wojciech, Polacy w skupie płacą więcej. „Ubiegłej jesieni polski nabywca za kilogram mięsa (z uboju) płacił 10-12 litów, a litewski – o jeden lit mniej” – wyliczał rolnik. Dodał, że w kraju nad Wisłą jest więcej kategorii w cenniku mięsa i np. zbyt tłuste lub zbyt chude ceni się mniej. Co się tyczy cen skupu mięsa wołowego, to pani Oksana podkreśliła, że w Polsce cena jałówki i krowy jest taka sama, na Litwie zaś jałówkę ceni się drożej.

Jakutowiczowie z ubolewaniem stwierdzili, że mięso bydła z ekologicznego chowu na razie nie ma popytu na krajowym rynku i w skupie płaci się za nie tylko 5 proc. drożej niż za zwykłe.

Pasza wyłącznie ekologiczna

Hodowane przez Jakutowiczów krowy i byki spożywają tylko paszę ekologiczną. Zboże ekologiczne młodzi farmerzy nabywają u miejscowego rolnika, zaś siano i sianokiszonkę przygotowują sami. Do tego celu nabyli specjalistyczny sprzęt rolniczy.

Gospodarstwo rolne pani Oksany zajmuje 123 hektarów ziemi, której większość – 113 ha – stanowią pastwiska i łąki. Na pozostałych 10 ha uprawiany jest ekologiczny owies. Jak podkreśliła rozmówczyni, uprawy zajmują tylko niewielką część, gdyż ziemia jest nieurodzajna i zasiewom jest albo za mokro, albo za sucho.

Do pomocy w gospodarstwie zatrudniają jednego robotnika (na pół etatu), zaś latem zapraszają do pracy więcej ludzi.

Modernizacja gospodarstwa

Skorzystanie z pomocy unijnej w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich 2007-2013 pomogło Oksanie i Wojciechowi Jakutowiczom rozwinąć działalność w sektorze rolnym. W ramach działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” nabyli ciągnik i pług. Nowy sprzęt rolniczy uzyskali również w ramach projektu „Modernizacja posesji rolnych”. Ogółem na nabycie i naprawę sprzętu otrzymali prawie 450 tys. litów ze środków unijnych. Planują ubiegać się o kolejne dofinansowanie dla rolników . „Zamierzamy jeszcze odnowić budynki gospodarskie i pracownię do naprawy sprzętu rolniczego, która jest obecnie nieogrzewana i ciemna, więc zimą brakuje tu warunków do pracy” – o planach na przyszłość opowiadała pani Oksana. Podkreśliła, że dotychczas wszystkie inwestycje wkładało się w odnowienie sprzętu i nie było mowy o powiększeniu pogłowia. Należało nawet je zmniejszyć z 78 sztuk bydła, które odziedziczyli po rodzicach, bo według wymogów względem chowu ekologicznego nie mogli hodować tyle. Ekologiczne gospodarstwo, w odróżnieniu od tradycyjnego, powinno posiadać więcej miejsca dla bydła zarówno w oborze, jak i na pastwisku. Dlatego Jakutowiczowie chcieliby dokupić jeszcze 40 ha ziemi, ale na razie, jak zaakcentowali, jej brakuje.

Młodociani pomocnicy

Praca w gospodarstwie przy krowach nie jest podstawowym zajęciem młodej farmerki, pani Oksany. Ma też czas, by uczyć dzieci angielskiego w miejscowej szkole (obecnie ma urlop macierzyński), a ponadto jest mamą czwórki dzieci. Jest zadowolona z tego, że mieszka na wsi, bo, jak się przyznała, kocha przyrodę i wiejskie klimaty, a miasto ją drażni. Życie na wsi uwielbiają też latorośle Jakutowiczów – trzej synowie i córka (najstarszy syn ma lat 12, a najmłodszy - rok). Starszych dzieci nie trzeba prosić o pomoc przy krowach, sami się zgłaszają. A pięcioletni Mateusz, jak opowiadała Jakutowicz, przy ojcu jest ciągle, czy to w polu, czy traktorze, czy w oborze. „Jest wszystkiego ciekaw. Mamy nadzieję, że będzie rolnikiem” – powiedziała pani Oksana, która wraz z mężem dokłada wszelkich starań, by gospodarzyć odpowiedzialnie i w przyszłości przekazać gospodarkę w ręce swych dzieci – trzeciemu pokoleniu.

Iwona Klimaszewska

Na zdjęciu: Oksana Jutkiewicz z mężem Wojciechem gospodarkę bydła mięsnego przejęła po rodzicach; piękne mieszańce.
Fot.
autorka

<<<Wstecz