Tygodniowy odpust ku czci Matki Bożej Trockiej

U patronki Litwy

„Racz rządzić nami w czasie pokoju, wspieraj w niewoli, pocieszaj w nieszczęściach; bądź miłościwą Królową naszego kraju…” – zanosili modlitwy za pośrednictwem Matki Bożej Trockiej, Patronki Litwy, przybywający do Trok pielgrzymi.

Już od 18 lat przypadające na początek września uroczystości odpustowe gromadzą tłumy wiernych z różnych miejscowości archidiecezji wileńskiej. Natomiast od dwóch lat, z inicjatywy proboszcza – ks. dziekana Jonasa Varaneckasa, odpust jest organizowany w tygodniu, gdy przypada dzień 4 września. Tego dnia bowiem, Roku Pańskiego 1718 – w rok po koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej – na mocy aktu papieża Klemensa XI, biskup wileński Konstanty Kazimierz Brzostowski dokonał koronacji wizerunku Matki Bożej Trockiej. Był to drugi obraz Matki Bożej koronowany papieskimi koronami na ziemiach Rzeczypospolitej, a pierwszy na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Więcej>>>


Klęska urodzaju w litewskich sadach

Wysyp jabłek

Właściciele sadów na Wileńszczyźnie zacierają ręce z radości – tegoroczny urodzaj jabłek jest dobry jak nigdy. Gorzej z realizacją – obfitość urodzaju ma wpływ na ceny skupu jabłek, które są mniejsze w porównaniu z rokiem poprzednim.

Dyrektor komercyjny spółki „Vaisiu sultys” Aušrydas Tamulionis jest zadowolony z tegorocznego urodzaju jabłek. „Dla nas ten rok jest przychylny. Gdyż w odległości 60-100 kilometów od Wilna plon jest niezły” – powiedział Tamulionis. Spółka, produkująca nektar jabłkowy, planuje skupić 3500 ton jabłek i więcej. Nabywa jabłka nie tylko z regionu wileńskiego, ale też całej Litwy.


Więcej>>>


„Święto ryb” w Trybańcach

Ryby bez tajemnic

Wszystko, co można wiedzieć o rybach mieszkańcy Trybańc wiedzą od dzieciństwa. Ryby stanowią jeden z głównych elementów kuchni lokalnej. Nic dziwnego, bowiem położona przy litewsko-białoruskiej granicy wieś, jest okrążona stawami, w których hodowana jest różnorodna ryba. Najbardziej znaną jest karp. Jego smak znają nie tylko na Litwie, ale też w Polsce i na Łotwie.

Gospodarstwo rybne w Trybańcach przeżywa obecnie swoisty renesans. Poszły w niepamięć lata chaosu i rozkwitu kłusownictwa, kiedy to trybańskie karpie łowił kto chciał. Odległe wydają się czasy kiedy do drzwi mieszkań solczan pukali „rybacy”, dyskretnie pytając, „może chcecie państwo karpia po niskiej cenie?”. Chaos przełomu gospodarczego w solecznickim gospodarstwie rybnym zakończył się przed dziesięciu laty.

Więcej>>>


Spotkajmy się na Starówce

Na ulicy Sawicz...

W ubiegły piątek po raz pierwszy odbyło się święto ulicy Sawicz – niedużej uliczki na wileńskiej Starówce. Poprzez rozmaite przedsięwzięcia organizatorzy zapraszali do zapoznania się zarówno z historią, jak i obecnym obliczem tej ruchliwej ulicy.

Święto ulicy Sawicz odbyło się z inicjatywy działających tutaj spółek. „Bardzo chcieliśmy zapoznać się ze wszystkimi ludźmi z tej ulicy: czym się zajmują, co robią, co oferują... Dlatego pojawiła się idea zorganizowania święta ulicy. Pomysł ten podtrzymały działające tutaj sklepiki, bary, kawiarnie, restauracje, spółki” – powiedziała Rasa Morkunaite, koordynatorka imprezy ze spółki „Event group”. Zaznaczyła, że święto udało się zorganizować minimalnymi środkami, własnymi siłami oraz pomysłami uczestników, którzy „własnoręcznie stworzyli coś pięknego u siebie i chcieli się tym podzielić z innymi”.

Więcej>>>


Pierwsza wystawa zdjęć fotoreportera Mariana Paluszkiewicza

Marzenia czasem się spełniają

Wystawa ta była swoistym odkryciem prawdziwej, jakże wrażliwej duszy naszego kolegi – fotoreportera Mariana Paluszkiewicza. Po raz pierwszy bodajże, był on na imprezie bez swego nieodzownego obiektywu, bez kamizelki z mnóstwem kieszeni, a w odświętnym garniturze.

Tym razem to go fotografowano, to on udzielał wywiadów dla dziennikarzy, odbierał gratulacje i kwiaty. Nie ukrywał, że nie jest przyzwyczajony do takiego zainteresowania jego osobą.


Więcej>>>


„Wspomnienia o szkołach wileńskich”

Na tytułowej okładce – secesyjny „Biały domek”, należący w okresie międzywojnia do Szkoły Nazaretu. Został wzniesiony w 1903 r. na Górze Bouffałowej wg projektu Antoniego Filipowicza-Dubowika jako własna willa, którą po kilku latach, po śmierci żony, sprzedał. Budynek przetrwał do naszych dni. Natomiast na ostatniej stronie obwoluty – Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej w l. 1920-1933. Po przeniesieniu się „orzeszkówek” do gmachu przy ul. Adama Mickiewicza (obecnie al. Giedymina, mieści się tam Litewska Akademia Muzyki i Teatru) ich miejsce zajęło Gimnazjum im. Adama Czartoryskiego. Budynek ten (przed wojną – Plac Orzeszkowej, obecnie Kudirkos aikśte) został wyburzony. Wzniesiono w jego miejscu siedzibę KC KP Litwy, teraz urzęduje w niej rząd RL. Takie są w skrócie telegraficznym dzieje dwóch domów, w których działały trzy wileńskie szkoły. O tych z okładek książki pt. „Wspomnienia o szkołach wileńskich” opowiadają ich uczniowie. Podobnie jak o kilku innych – gimnazjach: Ojców Jezuitów, im. Króla Zygmunta Augusta, Juliusza Słowackiego, Państwowej Szkole Technicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, czy o mało znanym, bowiem istniało krótko – Żeńskim Liceum Gospodarczym...

Więcej>>>


Przykład wiejskiego biznesu

Natchnienie od pierwszego dzbanka

Dostawca, przedsiębiorca, designer, ale przede wszystkim garncarz – tak o sobie mówi Igor Kovalevskis z rejonu rokiskiego. Produkuje wyroby ceramiczne na masową skalę, wszystko wytwarzając wyłącznie rękoma. A największą satysfakcję czerpie z kontaktów z klientami podczas kiermaszów.

„Ostrożnie, są kruche jak ciasteczka” – ciekawskich dziennikarzy, próbujących dotknąć glinianych naczyń, które dopiero co wyschły i czekały na glazurowanie, ostrzegał Igor Kovalevskis – garncarz z miasteczka Sala (r. rokiski). Jest jedynym w rejonie twórcą, produkującym wyroby ceramiczne na masową skalę. I wszystko jest wynikiem pracy ręcznej.

Więcej>>>


Kółko i kwadrat

Litwa przed przejęciem przewodnictwa w Unii Europejskiej w 2013 roku doczekała się nowego podręcznika. Podręcznika własnej historii, którą czytelnikom przedstawili znani historycy Alfredas Bumblauskas, Antanas Kulakauskas, Alfonsas Eidintas i Mindaugas Tamošaitis. Książka powstała na zamówienie litewskiego MSZ-u. Ma być przetłumaczona na inne języki, by cudzoziemcy mogli zapoznać się z dziejami naszego kraju.

Podczas prezentacji książki prof. Bumblauskas powiedział, że odstąpiono w niej od narratywu historycznego narodowców i ich „gorącego zwolennika”, międzywojennego historyka Adolfasa Šapoki, którzy – jak podkreślał jeden ze współautorów podręcznika – przez długi okres tworzyli antypolską historię Litwy. W myśl „tautininkasów”, to Rosja wyzwoliła Litwę od polskiej dominacji dokonując rozbioru I Rzeczpospolitej. Sekwencja narodowców i ich ideologa Śapoki była taka: najpierw caryca Katarzyna wyzwoliła Litwinów spod dominacji Polaków, później jej dzieło kontynuowali generał Murawiow (zwany też „wieszatielem” za rozprawę z powstańcami styczniowymi – przyp. autora), wielki Lenin i wielki Stalin, ironizował Bumblauskas dodając, że osobiście sprzeciwia się takiej interpretacji litewskiej historii.

Więcej>>>


<<<Wstecz