Nowa Wilejka ma relikwie i pomnik Jana Pawła II

„Potrzeba nam zgiętych kolan”

Ostatnia niedziela października przyniosła mieszkańcom Nowej Wilejki szczególną uroczystość – poświęcenie figury bł. Jana Pawła II, który stanął przed kościołem pw. Matki Bożej Królowej Pokoju. Jest to czwarty na Litwie pomnik poświęcony błogosławionemu papieżowi, zaś pierwszy w Wilnie.

Poświęcenia dokonali – metropolita wileński kardynał Audrys Juozas Bačkis oraz gość z Watykanu – przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, członek Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych – abp Zygmunt Zimowski.


Więcej>>>


Sprofanowano groby polskich legionistów na cmentarzu w Święcianach

„Bramy do nieba mają zamknięte…”

Około 20 grobów polskich legionistów i dwie dwujęzyczne tablice na katolickim cmentarzu w Święcianach zostało zamazanych czarną i szarą farbą w nocy z wtorku na środę. Dochodzenie w sprawie zbezczeszczenia mogił żołnierskich prowadzi komisariat policji rejonu święciańskiego.

Sprawę odkrył i nagłośnił Wacław Wiłkojć, prezes koła ZPL w Nowych Święcianach, który w środę rano (26 października) przyjechał na święciański cmentarz, by uporządkować groby pochowanych tu rodziców. Od razu wezwał policję oraz o incydencie poinformował proboszcza święciańskiej parafii dziekana Vydmantasa Smagurauskasa. Fakt sprofanowania grobów polskich legionistów utrwalił na zdjęciach. Jak poinformował „Tygodnik” Wiłkojć, byli „życzliwi” ludzie, którzy namawiali go, aby nie nadawać sprawie rozgłosu i ją zataić. – Odpowiedziałem, że na to jest już za poźno, gdyż zdjęcia poleciały w świat – opowiadał poruszony do żywego przykrym chuligańskim wybrykiem – w przededniu Dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek – społecznik.

Więcej>>>


Jubileuszowe „Kresy” w Solecznikach

W środę, 25 października, w Solecznikach odbył się rejonowy etap XX jubileuszowego konkursu recytatorskiego „Kresy”. W zorganizowanej przez Stowarzyszenie Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna” i rejonowy Wydział Oświaty, święcie poezji, wzięli udział uczniowie z 13 średnich i 5 podstawowych polskich szkół rejonu solecznickiego.

Przed rozpoczęciem rejonowego etapu konkursu jego uczestnicy złożyli kwiaty przed pomnikiem najsłynniejszego poety polskiego Adama Mickiewicza.


Więcej>>>


20. jubileusz konkursu recytatorskiego „Kresy”

„Wielka Pani, której trzeba się poświęcić”

– w taki sposób Jan Paweł II wyraził się o poezji. Zbyt śmiałe byłoby stwierdzenie, że w ciągu dwóch dekad trwania konkursu recytatorskiego „Kresy” wychowało się pokolenie mistrzów słowa. Z pewnością jednak można twierdzić, że wychowało się pokolenie ludzi dobrych, odwołując się do powiedzenia wieszcza, który na jednej szali stawia poezję i dobroć. „Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, / Dwie tylko: poezja i dobroć…”.

Konkurs Recytatorski im. A. Mickiewicza „Kresy” obchodzi w tym roku 20. edycję. W ciągu tego czasu rok rocznie na przełomie października i listopada odbywają się eliminacje – najpierw szkolne, potem strefowe, miejskie i rejonowe, kończąc na szczeblu krajowym, gromadzącym recytatorów z rejonów wileńskiego, solecznickiego, trockiego, święciańskiego oraz Wilna. Przez te lata na wszystkich etapach konkursu na Litwie przewinęło się ponad 12 tysięcy uczestników, którzy, zgodnie z regulaminem, recytowali po dwa wiersze.

Więcej>>>


Kryzys połknęli jak pigułkę

Niewiele jest na Litwie przedsiębiorstw, które nie upadły w czasie kryzysu gospodarczego, ale wyszły z niego silniejsze. Do grona tych nielicznych należy białowacka spółka kamieniarska „Žybartuva”. Ważne znaczenie w tym miały trafne i co najważniejsze – wykonane na czas, inwestycje.

– Można powiedzieć, że kryzys gospodarczy stał się dla nas swego rodzaju pigułką, którą połknęliśmy i poszliśmy dalej, swoją wymierzoną drogą. Swój wpływ na to miały także dokonane w określonym czasie inwestycje. Potrafiliśmy podnieść poziom naszego obrotu handlowego do 5-6 mln litów rocznie, zyskaliśmy zaufanie zarówno klientów prywatnych jak i wielkich kontrahentów. Fundamentem naszej mocnej pozycji na rynku jest jakość, zobowiązanie spółki oraz jej współpraca z najlepszymi architektami i rzeźbiarzami Litwy – powiedział „Tygodnikowi Wileńszczyzny” Andrzej Orłowski, dyrektor ZSA „Žybartuva”.

Więcej>>>


Szef polskiego MSZ ratuje polską gazetę codzienną

„Kurier” pozostanie dziennikiem

„Kurier Wileński”, jedyna polska gazeta codzienna na Wschodzie, pozostanie dziennikiem i nadal będzie ukazywał się pięć razy tygodniowo. Dziennikarze, redaktorzy, wydawcy, a przede wszystkim wierni czytelnicy zasłużonego dla polskości na Litwie tytułu, odetchnęli z ulgą.

A stało się to za sprawą deklaracji szefa resortu spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego, który w końcu ubiegłego tygodnia zadeklarował, że na potrzeby polskiego dziennika na Litwie podległy mu resort przeznaczy sumę w wysokości 100 tys. złotych. Wiadomość ta podniosła na duchu pracowników redakcji, którzy spodziewali się najgorszego: nie tylko zmniejszenia częstotliwości ukazywania się gazety, ale i w ogóle jej zamknięcia. Tym razem Warszawa szybko odreagowała i wyciągnęła pomocną dłoń, ale pod warunkiem, że redakcja i wydawcy do końca roku opracują program naprawczy.

Więcej>>>


Wiec nacjonalistów w 72 rocznicę „odzyskania“ Wilna

„Nie było to wydarzenie radosne”

Pod hasłem „A Wilno nasze było i jest” radykałowie z Litewskiego Związku Młodzieży Narodowej uczcili w piątek w Wilnie 72 rocznicę oddania przez Sowietów Wilna Litwie, potępiając na wiecu „imperialistyczne zakusy Polski”.

Wieczorem, przy świetle pochodni, na placu Łukiskim odbył się wiec. Około 150 jego uczestników przyjęło rezolucję, zawierającą m.in. apel do przedstawicieli najwyższych władz kraju, by „zabiegały o przyznanie przez stronę polską faktu okupacji Wilna i Wileńszczyzny” w dwudziestoleciu międzywojennym. Autorzy rezolucji żądali też, by „na najwyższym szczeblu została zbadana działalność na Litwie Armii Krajowej, która nie była niczym innym jak bandą przestępczą, kolaborującą z okupantami, mordującą litewskich cywilów”.

Więcej>>>


Oferuję narodowcom Zeppelinfeld

Polscy imperialiści z minionego piątku na sobotę spędzili bezsenną noc. Morfeusz ich opuścił, gdy dowiedzieli się, że patrioci z Litewskiego Związku Młodzieży Narodowej (LZMN) uczcili 72. rocznicę odzyskania Wilna potępiając na wiecu „imperialistyczne zakusy Polski”... Wobec Wilna, znaczy się. Polscy imperialiści przez całą noc bili się z myślami: „Po co nam Wilno?”. „A gdyby nawet... to jak je okupować, skoro oba nasze kraje należą tak jakby do jednego państwa – UE? Jak tu sprytnie zwinąć je posłowi Songaile, prałatowi Svarinskasowi i prezesowi LZMN Pance nie wdając się w awanturę z NATO, czyli poniekąd z samymi ze sobą? I jak to miasto utrzymać w polskiej niewoli, skoro oba nasze kraje należą do strefy Schengen, gdzie praktycznie nie obowiązują granice?”.

Więcej>>>


Lataj jak orzeł, siadaj jak Wrona!

We wtorek Boeing 767 kilkadziesiąt minut krążył nad Warszawą by wylądował awaryjnie na lotnisku Okęcie bez wysuniętego podwozia.

Boeing wyleciał z Newark k. Nowego Jorku około godz. 7.00 rano i planowo miał wylądować na Okęciu o godz. 13.35. Jednak w trakcie podchodzenia do lądowania okazało się, że pilot nie może wysunąć podwozia. Nie zadziałał system elektryczny ani rezerwowy, nie można było także opuścić podwozia ręcznie. W tej sytuacji zapadła decyzja o lądowaniu awaryjnym i samolot zaczął krążyć nad Warszawą, aby wypalić paliwo, gdyż ten typ boeinga nie ma instalacji do zrzucania benzyny.

Około godzinę po planowanym czasie lądowania pilotowi, kapitanowi Tadeuszowi Wronie, udało się sprowadzić maszynę na ziemię. Na pokładzie było 230 osób. Nikt nie został ranny. Niektórych pasażerów z pokładu samolotu odbierały karetki pogotowia, ale miało to związek wyłącznie ze stresem, który przeżyli. Ostatecznie jedna osoba (kobieta w ciąży), wskutek szoku, trafiła do szpitala.

Więcej>>>


Cywilizacji żal

Jest nas na świecie 7 miliardów, z grubsza policzyli specjaliści od demografii. Jak zwykle przy okazji narodzenia kolejnego miliardowego obywatela globu spróbowano zabawić się w wyliczankę. Wiele krajów zwłaszcza w Azji, gdzie przyrost naturalny jest największy, zapragnęło, by to u nich właśnie nastąpiło przyjście na świat jakże symbolicznego niemowlęcia. W końcu padło na Filipiny. Osobiście nie wyobrażam sobie tego typu arytmetyki, ale wierzę na słowo, że dziewczynka, która przyszła na świat na Filipinach, stała się siedmiomiliardową mieszkanką naszej planety.

Azjaci się cieszą. W wielu tamtejszych krajach urządzono nawet różnego rodzaju huczne zabawy z powodu tak niezwykłego wydarzenia. ONZ jednak się nie cieszy, raczej się martwi. Boi się, czy aby nasza planeta zdzierży tak potężny nacisk wywołany „wybuchem” ludzkiej populacji.

Więcej>>>


<<<Wstecz