XVI Święto Plonów Rejonu Wileńskiego

Fiesta pracowitości i niebywałej fantazji

Już po raz 11 przy zabytkowym dworku w Pikieliszkach, a 16. w ogóle, barwnie, wesoło i z uczuciem solidnie wykonanej roboty, świętowano tradycyjne dożynki rejonu wileńskiego, które z roku na rok zachwycają bogactwem jesiennych kolorów, niepospolitą wyobraźnią i fantazją ludzką, a także niepowtarzalnym poczuciem piękna podwileńskiego rolnika. Święto plonów – stało się swoistą wizytówką rejonu wileńskiego i dlatego jest oczkiem w głowie władz samorządowych, które dbają i szykują się do niego z wielką pieczołowitością.

Jest ono bowiem znakiem zakończenia sezonu żniwnego, a także okazją do podziękowania Bogu za zbiory, którymi Ziemia Wileńska obficie obdarza pracowitych i mądrze gospodarujących rolników. Rejon wileński od zawsze był rejonem rolniczym i właśnie rolnicy są głównymi bohaterami dożynek. Mer Maria Rekść wysłała do nich 200 osobistych zaproszeń, zachęcając do aktywnego udziału w święcie. Najlepsi rolnicy, których uznano za zwycięzców konkursu „Metu ukis” (gospodarstwo roku) otrzymali z rąk pani mer nagrody pieniężne i dyplomy uznania. W tym roku wyróżnieni zostali: Antoni Bielawski (gmina duksztańska), specjalizujący się w hodowli kultur zbożowych, Vytas Balukonis (gm. kowalczucka), który z powodzeniem uprawia truskawki, maliny i ziemniaki, a także hodowcy bydła - Krystyna i Piotr Łapunowie (gm. podbrzeska). Specjalne wyróżnienie za przetwórstwo artykułów mlecznych otrzymało małżeństwo Vidy i Andrzeja Leśniaków z Podbrzezia.

Dożynki rejonu wileńskiego co roku przyciągają wielu dostojnych gości. W tym roku swą obecnością zaszczyciło je czterech ambasadorów, kilku konsulów, europoseł Waldemar Tomaszewski, posłowie na Sejm RL, przewodnicąca Stowarzyszenia Samorządów Litwy Roma Žakaitiene, dyrektor departamentu rolnego i artykułów spożywczych przy Ministerstwie Rolnictwa Litwy Rimantas Krasuckis, delegacje z rejonu solecznickiego na czele z merem Zdzisławem Palewiczem i rejonu szyrwinckiego z wicedyrektor Rasą Tamošuniene oraz rejonu oszmiańskiego z Galiną Ludkowską na czele, zastępcą przewodniczącego komitetu wykonawczego, prawie 40 delegacji z polskich samorządów różnego szczebla itd. List gratulacyjny z okazji uroczystości dożynkowych na ręce mer Marii Rekść przesłał prezydent RP Bronisław Komorowski.

Jak zwykle bardzo barwny i różnorodny był korowód dożynkowy gmin. Korowód rozpoczęło wiejskie starostwo niemenczyńskie na czele ze starostą Edmundem Puncewiczem,który wraz z panią mer pełnił rolę gospodarza dożynek. Każda gmina miała coś swojego, niepowtarzalnego, ale wszystkich zaskoczył Tadeusz Kułakowski, starosta gminy rudomińskiej, który przed scenę zajechał piękną karetą zaprzeżoną w parę pięknych rumaków. Ubrany w czarny płaszcz i cylinder gospodarz Rudomina przybył nie sam, a w towarzystwie pięknej, wytwornej, dystyngowanej damy…

Po zakończeniu korowodu wszyscy w skupieniu wysłuchali Mszy św., którą celebrowali księża z Wileńszczyzny pod przewodnictwem księdza Tadeusza Jasińskiego. W czasie nabożeństwa został pobłogosławiony chleb, którym później gospodyni dożynek – mer Maria Rekść – częstowała gości święta. Po Mszy św. chlebki od wiejskiej gminy niemenczyńskiej otrzymali wszyscy księża biorący udział w nabożeństwie.

Niełatwe zadanie

Naprawdę niełatwe zadanie mieli członkowie komisji, której przewodniczył wicemer Czesław Olszewski, bo musieli wyróżnić kilka najpiękniejszych stoisk. A było z czego wybierać i na co popatrzeć. Miała rację Roma Žakaitiene mówiąc, że takiego piękna i takiej kolorystyki, trudno szukać na całej Litwie. Bo czyż można było nie podziwiać piramidy warzyw z Rukojń, przepięknego kwiatka z kłosów w stoisku rzeszańskim, kompozycji z grzybami i bukietu z warzyw w Pogirach, owoców w Duksztach, dymiącego pieca wiejskiego, w którym wypieczono pyszną babkę ziemniaczaną w Miednikach Królewskich, kobierca kwiatów w Bezdanach, niemenczyńskiego kramika „U Franka” z autentycznym przedwojennym rowerem z klaksonami i wileńską rejestracją z 1928 roku, a w którym częstowano mięsem z jelenia i łosia, zmęczoną żniwiarkę z Ławaryszek, która usiadła, by chwilkę odpocząć i spożyć skromny obiadek…


Słowem, każde stoisko miało coś swojego, oryginalnego, niepowtarzalnego. Czarny Bór kusił rozwieszonymi sznurem wędzonymi kiełbasami, Niemież - trofeami myśliwskimi, Sużany – warzywnym drzewem, Kowalczuki – pniem z różyczek wykonanych z liści klonowych. Nikt nie mógł przejść obojętnie obok stoiska bujwidzkiego, gdzie krzątała się Anna Naruniec. Właśnie ta kobieta, obdarzona niezwykłą fantazją i pracowitością, wykonała z papieru (techniką origami) przepiękną wazę, do której użyła 7300 kawałeczków papieru, które sklejała przez cały miesiąc! Bujwidze urządziły też kącik, gdzie zaprezentowano trofea zdobyte przez ich siatkarzy, a jak już pisał „Tygodnik”, są one niemałe, a najważniejszy, zdobyty przed kilkoma tygodniami tytuł mistrza Litwy wśród starostw kraju, szczególnie się wyróżniał.

Komisja mimo wszystko wytypowała stoiska, które zostały wyróżnione za gościnność – Suderwa, jako najbardziej uczęszczana – wiejskie starostwo niemenczyńskie, oryginalna – Bujwidze, a za niepodziankę tegorocznej edycji uznano stoisko kowalczuckie.

Specjalne wyróżnienie przyznano stoisku Centrum Dziennego Pobytu Osób Niepełnosprawnych w Niemenczynie. Jak stwierdził przewodniczący komisji, za ciepło włożone w wykonanie wyrobów.

Podbił serca widzów

Przez cały czas trwania święta na dwóch scenach odbywał się program artystyczny, a był on naprawdę atrakcyjny i nie pozostawił nikogo obojętnym. I nie ważne, czy śpiewano po polsku, litewsku, czy białorusku. „Sużanianka”, „Perła”, Orkiestra dęta Szkoły Sztuk Pięknych im. St Moniuszki z Solecznik, kapela ludowa „Keiziai” z rejonu ignalińskiego, „Zaciszuki” z Węgorzewa, białoruski zespół „Karusiel” i inne zespoły zaprezentowały różnorodny repertuar na każdy gust i były ciepło przyjmowane przez publiczność.

Gwiazdą dożynek został Dariusz Bernatek z Polski, który wykonał przeboje z lat 70. Niepełnosprawny wokalista z Szydłowca najchętniej śpiewa utwory z repertuaru Czesława Niemena i był wyróżniony w popularnym konkursie telewizyjnym „Szansa na sukces”. Również w Pikieliszkach podbił serca widzów i musiał śpiewać na bis.

Tym razem organizatorzy nie zapomnieli też o najmłodszych i właśnie dla nich swe wrota otworzyła „Dzieciolandia”, gdzie czekały na nich różnorodne atrakcje, konkursy i gry. Dzieciaki skwapliwie skorzystały z wyjątkowej okazji i ku zadowoleniu rodziców beztrosko bawiły się aż do wieczora.

Trzeba też podkreślić, że w roli prowadzących święta doskonale spisał się duet rodzinny – Barbary i Dominika Kuziniewiczów, czyli popularnego Wincuka z Pustoszyszek, którego przypowiastki i kawały wywoływały salwy śmiechu rozbawionych widzów.

Zygmunt Żdanowicz

Na zdjęciach: na tegorocznych dożynkach w Pikieliszkach jeszcze raz można było się przekonać, że pomysłowość ludzka nie zna granic.
Fot.
Teresa Worobiej

<<<Wstecz