Pielgrzymka z Bujwidz do Pryciun

Śladami „ukrytej mistyczki”

Już po raz drugi w bujwidzkiej parafii na odpust św. Ignacego Loyoli wierni wzięli udział w pieszej pielgrzymce z Bujwidz do Pryciun. Stojąca tam od prawie dwóch wieków kaplica pw. św. Ignacego gromadzi wiernych, którzy oddają cześć Trójjedynemu Bogu. Szczególnie uroczyście bywa tutaj podczas odpustu w ostatnią niedzielę lipca.

Od dwóch lat wierni – z ks. proboszczem Ryszardem Pieciunem na czele – organizują pielgrzymkę „Śladami siostry Wandy Boniszewskiej”, „ukrytej mistyczki“ ze zgromadzenia Sióstr od Aniołów. S. Wanda wraz z siostrami mieszkała i działała w Pryciunach do roku 1950, kiedy to razem z innymi siostrami została zesłana do łagrów. Jej mistyczne doświadczenia i objawienia, stygmaty, których doznała na swoim ciele, są odbierane przez współczesnych wiernych jako szczególny znak i łaska Boża dla podwileńskiej miejscowości.

Wpisana w parafialne uroczystości

„Powinniśmy się modlić bardzo gorliwie, by wyprosić potrzebne łaski, jak to się czyni podczas długich kilkudniowych pielgrzymek – zachęcał wiernych przed wyruszeniem w trasę ks.proboszcz Ryszard Pieciun. Niektórzy mogą zarzucać, że ta parafialna pielgrzymka z Bujwidz do Pryciun jest zbyt krótka, ale mobilizuje to wiernych do gorliwszej modlitwy i zaufania Bogu, u którego liczy się przede wszystkim szczerość w modlitwie.

Inicjatywa pielgrzymki i rozpowszechniania informacji o siostrze Wandzie wyszła od wiernych. Wpisała się ona w odpust ku czci św. Ignacego, organizowany od lat przy kaplicy w Pryciunach. Natomiast z inicjatywy bujwidzkiego starostwa, przy wsparciu finansowym Wileńskiego Rejonowego Oddziału ZPL, święto to urosło do festu, bowiem każdego roku po nabożeństwie jest przygotowany posiłek, natomiast dla najmłodszych uczestników uroczystości do dyspozycji jest minikiermasz, gdzie mogą kupić lody, pierniki, czy też wziąć udział w loterii.

W tym roku również Towarzystwo Miłośników Bujwidz wraz z bujwidzkim kołem ZPL oraz starostwem zorganizowały święto w Pryciunach. Po uroczystym nabożeństwie na uczestników święta czekał poczęstunek: pączki, chłodzące napoje oraz pierożki z rosołem. Odpowiednio przygotowany i uporządkowany został teren, gdzie się gromadzą wierni oraz plac na samochody, bowiem po nabożeństwie jest zwyczaj poświęcenia pojazdów.

Oddolna inicjatywa

Przed kilku laty podczas jednego z takich odpustów ksiądz proboszcz opowiedział parafianom o działalności i przesłaniu s. Wandy, podkreślając, że osoba ta jest bardzo bliska parafii. Co starsi parafianie dotychczas pamiętają działalność sióstr, które pracowały jako Stowarzyszenie „Labor”, przygotowując dzieci i młodzież do sakramentów zarówno w kościele w Bujwidzach, jak i przy kaplicy w Pryciunach.

Działalnością i przesłaniem siostry Wandy zainteresowała się rodzina Chmielewskich, odpoczywająca na wsi u rodziców w Kamiennym Moście. Wybrali się wraz z dziećmi do Żwinian, gdzie jeszcze mieszka jedna z sióstr – pani Irena Kardis wraz ze swoją siostrą. Wszyscy razem udali się do Pryciun. Starsze panie dzieliły się wspomnieniami o siostrze Wandzie. Natomiast pielgrzymi nie przypuszczali, że ta ich prywatna pielgrzymka urośnie do rangi parafialnej. Z kolei ksiądz proboszcz nie ukrywa, że pomysł pieszego pielgrzymowania został „podpatrzony” u parafian.

„Torując drogę do zbawienia”

W modlitewnym przygotowaniu zarówno pielgrzymki, jak i nabożeństwa Eucharystii udział biorą Siostry od Aniołów ze wspólnot zakonnych w Nowej Wilejce i Kalwarii Wileńskiej. W tym roku uczestniczyło również kilkanaście sióstr juniorystek z Polski, Ukrainy i Białorusi. To „anielanki” wspólnie z młodzieżą parafii zatroszczyły się o śpiewy podczas pielgrzymki i Mszy św. Natomiast siostry, które prowadzą świetlicę „Dom, który czeka…” w Nowej Wilejce, wraz ze swoimi wychowankami i wolontariuszami wystawili po nabożeństwie inscenizację pt. „Płaczący anioł”.

Tak się złożyło, że po zsyłce sióstr na Syberię, do Pryciun powróciły Irena Kardis i obecnie nieżyjąca już s. R. Orłowska. Natomiast okres sowiecki, a wraz z nim zakaz jakiejkolwiek działalności religijnej miały na celu wymazanie z historii i ludzkiej świadomości czasów świetności Pryciun, gdy „laborówki” (potocznie nazywane przez miejscową ludność siostry) roztaczały nad parafianami działalność duchową i oświatowo-kulturalną. Tym niemniej mieszkańcy wciąż pamiętają o siostrach, one również przy każdej sposobności przybywają do Pryciun i do Żwinian, gdzie mieszka pani Irena. Być może kiedyś losy Zgromadzenia tak się ułożą, że siostry powrócą „na swoje” i znów otoczą „anielską” opieką bujwidzkich parafian, którym będą – zgodnie z przesłaniem swego założyciela – „torować drogę do zbawienia”.

Krok po kroku

W pieszej pielgrzymce „Śladami s. Wandy Boniszewskiej” udział wzięło około 200 osób. Obok siebie szli zarówno starsi, jak i młodsi parafianie. Niedługie pielgrzymowanie pozwala rodzicom wziąć ze sobą również maluchów – w tym roku dzielnie pielgrzymowali 3-letni Damian i 4-letni Karol.

Śpiewy i modlitwa różańcowa oraz Koronka do Miłosierdzia Bożego wypełniły pielgrzymi szlak do postoju. Natomiast w drugiej części pielgrzymki dr Irena Mikłaszewicz, pochodząca z bujwidzkiej parafii, wygłosiła konferencję o działalności sióstr w Pryciunach. W tym roku dr Irena przybliżyła wiernym postać siostry Heleny Majewskiej, która też bywała w bujwidzkiej parafii, a która oddana była szerzeniu kultu Miłosierdzia Bożego. Wspierała w tej działalności ks. Michała Sopoćkę. Czuwała nad pierwotną formacją i otaczała duchową opieką siostry, które stworzyły później Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. Towarzyszyła im przy składaniu ślubów zakonnych.

Zanim pielgrzymi przybyli do celu podróży, przy pryciuńskiej kaplicy zgromadzili się wierni – przybyli z różnych zakątków Wileńszczyzny, jak też i Macierzy – by uczestniczyć w niedzielnym odpuście ku czci św. Ignacego.

Pamiątkowa tablica

Podczas Mszy św. s. dr Anna Mroczek wygłosiła katechezę, opowiadając o działalności sióstr w Pryciunach. Podkreśliła też, że siostry są wdzięczne miejscowej ludności za ich pamięć i cześć oddawaną siostrom, które niegdyś tutaj pracowały.

Z inicjatywy parafian nad wejściem do kaplicy umieszczono tablicę upamiętniającą działalność sióstr. „Tablica jest naszym uszanowaniem pracy Sióstr od Aniołów, które krzewiły tutaj wiarę, nadzieję i miłość” – powiedział przed odsłonięciem i poświęceniem ks. proboszcz, dziękując za pomoc w zorganizowaniu pielgrzymki i znalezieniu finansów na tablicę Wspólnocie Bujwidzkiej oraz autorom – Dianie i Edwardowi Gurczenkom i sponsorowi – Romualdowi Babiczowi. Podkreślił też, że pamiątka ta jest swoistym odnowieniem przyjaźni z Siostrami od Aniołów. Wacław Mikulewicz, prezes Rady parafialnej wspólnie z Danutą Korkus, prezes Wspólnoty Bujwidzkiej odsłonili tablicę, na której widnieje cytat z poezji s. Wandy Boniszewskiej „I w krwawe tylko przystrojona róże na Twoje stanę wezwanie. W wybranym umieścisz mnie chórze, przy stopach Twoich, o Panie”.

Po skończonych uroczystościach miejscowy zespół „Bujwidzianka” zaprezentował koncert na ludową nutę. Na parafialne święto przybyli radni samorządu rejonu wileńskiego, pracownicy starostwa oraz Stanisław Pieszko, wiceprezes ZPL, który pochodzi z bujwidzkiej parafii. Pamięta on działalność sióstr, zaś w roku 1990 był jednym z inicjatorów odremontowania pryciuńskiej kaplicy.

Teresa Worobiej

Na zdjęciach: każdego roku wierni gromadzą się w Pryciunach, by modlić się za wstawiennictwem św. Ignacego Loyoli; pani Irena Kardis w gronie młodego pokolenia „anielanek”, które przy każdej okazji starają się ją odwiedzać; krzywda czyniona najmłodszym, smuci bardzo ich Aniołów Stróżów – to przesłanie niosło przedstawienie dzieci ze świetlicy w Nowej Wilejce.
Fot.
autorka


S. WANDA BONISZEWSKA urodziła się 20 maja 1907 roku w folwarku Nowa Kamionka koło Nowogródka. W 1924 r. została przyjęta do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie. W latach 1933-1950 wraz z innymi siostrami mieszkała w Pryciunach. W tym też czasie nosiła na swoim ciele stygmaty (krwawiące rany), otwierające się na jej rękach, nogach i boku podczas duchowych przeżyć. Siostry w Pryciunach były obecne do roku 1950, kiedy to za ukrywanie jezuity – ks. Antoniego Ząbka zostały aresztowane i wywiezione do przymusowych obozów pracy w Związku Sowieckim. Po zwolnieniu z obozu w roku 1956 s. Wanda wróciła do Polski do Konstancina pod Warszawą, gdzie jest generalny dom Zgromadzenia. Tam mieszkała do śmierci w roku 2003 i jest pochowana na miejscowym cmentarzu.

<<<Wstecz