Młodzi ludzie nie chcieli bezczynnie czekać końca wojny (2)

O nich warto pamiętać

Czesław Kieraszewicz, syn Bolesława i Jadwigi z Dowgiałów (ur. 1925 r w Wilnie), później zamieszkał z rodziną w pięknej podwileńskiej miejscowości nad Wilią – w Niemenczynie. Uczęszczał do miejscowej szkoły, wykazywał duże zdolności, pisał wiersze, wysyłał je do pisemka „Płomyk”. Z natury był pogodny, bardzo koleżeński. W 1939 r. zdał egzamin do Gimnazjum Kupiecko-Przemysłowego w Wilnie, należał do ZWP.

Tragiczny los rodziny

14 lipca 1942 r. w godzinach porannych przed jego miejscem zamieszkania w Niemenczynie pojawiło się trzech cywilów, mieli charakterystyczne dla Litwinów buty z cholewami, powiedzieli, że są kolegami Cześka. Został zabrany, a w mieszkaniu przeprowadzono rewizję. Zaczęła się jego gehenna więzienna na Łukiszkach. W jednym z grypsów Czesiek donosił, że on i jego koledzy byli strasznie bici. Podał także informację, gdzie w lesie została zakopana broń. Rozstrzelano go wraz z kolegami, a był najmłodszy ze wszystkich.

Gdy przyszli powtórnie Sowieci, siostrę Sabinę z mężem i dwójką małych dzieci wywieźli do kraju krasnojarskiego, matka zmarła, starego zaś ojca zabrano do domu starców, gdzie po paru latach zakończył swój żywot. Najstarszy syn zginął w pierwszych dniach wojny sowiecko-niemieckiej w nieznanych okolicznościach. Gospodarstwo pozostało puste, rozgrabiono je. Taki to tragiczny los spotkał całą rodzinę.

Bohaterowie z Niemenczyna

Alfons Rożestwiński (ur. 1922 r.) mieszkał z rodziną w Niemenczynie, należał do ZWP. Pracował z bratem Jankiem w warsztacie naprawy rowerów, z dumą pokazywał kolegom lśniący, wyczyszczony pistolet. Wsypa całej grupy chłopców z Niemenczyna wiosną 1942 r. położyła kres ich wojskowym zakusom.

Inni zamordowani chłopcy-bohaterowie z Niemenczyna to: Wacław Pieczul (ur.1924), Bronisław Parszuta (ur. 1915), Stanisław Aleksandrowicz (ur. 1921), Ryszard Kucharek (ur. 1922), Henryk Balukiewicz (ur. 1920), Henryk Lipiński (ur. 1923) i Bolesław Rutkowski (ur. 1923). Wszyscy, wyżej wymienieni, zostali straceni 12 września 1942 r. Zostali poinformowani, że zaprowadzą ich do urzędu, gdzie otrzymają możliwość podjęcia pracy. Było to kłamstwo, aby zapobiec stawianiu oporu przy wyprowadzaniu ich z celi.

Kronikarz Ponar

Nieocenione zasługi w zachowaniu pamięci o tysiącach pomordowanych Polaków w Ponarach wniosła śp. Helena Pasierbska. Jako wilnianka z urodzenia podczas okupacji była łączniczką i żołnierzem AK. Przeszła kurs szkoleniowy sanitariuszek. Aresztowana 13 maja 1942 r., kiedy mordowano kwiat młodzieży wileńskiej, siedem miesięcy przebywała w więzieniu na Łukiszkach i tylko cudem uniknęła śmierci. W 1946 r. przedostatnim transportem ewakuacyjnym wyjechała z Wilna. W Polsce, w Gdańsku ukończyła studia na WSP. W latach 1983-1996 zbierała materiały do książek o kaźni Polaków w Ponarach. Wydała, dwukrotnie już wznawianą monografię dokumentalną pt. „Wileńskie Ponary”. W 1994 roku założyła Stowarzyszenie „Rodzina Ponarska”, zrzeszające krewnych oraz przyjaciół wileńskich akowców pomordowanych w Ponarach.

Zobowiązanie wobec kolegów

W ostatniej wydanej w Łowiczu w 2007 r. publikacji, pt. „Ponary i inne miejsca męczeństwa Polaków z Wileńszczyzny”, pisała m. in. „Problematyką tragedii ponarskiej zajmuję się od 20 lat z uwagi na osobiste zaangażowanie, wynikające z zobowiązania wobec moich koleżanek i kolegów, którzy ponieśli przedwczesną śmierć...

Pisałam artykuły do gazet w kraju i do prasy polskojęzycznej na Litwie. Będąc dziennikarką nieraz spotykałam się z odmową zamieszczenia mojego materiału ze względu na dobrosąsiedzkie stosunki z Litwą. Jednak w imię tych stosunków nie możemy zapominać o przeszłości ani jej fałszować” – wyznawała autorka.

Według niej, oprawcami, obok Niemców, byli także Litwini, którzy pomagali okupantowi, a ofiarami byli w większości Żydzi (ok. 100 tys.) i Polacy (ok. 20 tys.).

Masowe łapanki i aresztowania przedłużały się latem 1944 r. po wkroczeniu wojsk sowieckich. Funkcjonariusze i żołnierze z jednostek NKWD przeprowadzali masowe aresztowania byłych obywateli państwa polskiego. Zatrzymywanych odprawiano do Niemenczyna, a później pieszo pędzono na Łukiszki, a stamtąd droga wiodła na wieloletnią zsyłkę do łagrów lub na tamten świat.

O tym wspominał śp. Kazimierz Pomarnecki (ur. 1924), mieszkaniec wsi Pilakolni, nieopodal Niemenczyna. Przeżył 2 odsiadki na Łukiszkach: pierwszy raz został schwytany przez Niemców w 1943 r., gdzie więziono go z kolegami i zmuszano do kopania rowów i umocnień ziemnych. Uciekł z wagonu przed mostem k. Santoki. Oto co opowiedział autorowi, jeszcze za życia, o losie swych sąsiadów, których znał od lat dziecięcych.

„Dla dobra ojczyzny”

„Podczas masowej obławy w grudniu1944 tylko z okolicznych wsi żołnierze służb sowieckich aresztowali 20 osób. Byliśmy tymczasowo zatrzymani, rozmieszczono nas w punkcie zbiorowym w Wilnie, było to więzienne podwórko na Łukiszkach, wśród nas było też sporo Litwinów, czekaliśmy tam 3 doby, dopiero później ulokowano nas, więźniów, w celach po 20 i więcej osób. Widziałem na własne oczy, jak po tygodniu z naszej celi wynoszono zmarłych z wycieńczenia organizmu, bicia. Trwała ciągła „gosprowierka”, część więźniów została zaliczona do kategorii, której podlegali „rozkułaczywaniu”. Przez cały czas trwał proces tzw. sortowania i przerzucenia z jednej celi do drugiej. Zimą 1945 r. wagonami wywieziono nas na roboty przymusowe do kopalń węgla brunatnego pod Stalinogorskiem. Znajdował się tam dosyć liczny obóz ogólnego reżimu. Zmuszony byłem podpisać oświadczenie – wszystkim więźniom „zaproponowano” to zrobić niby dobrowolnie, że zgadzają się w ciągu roku za darmo pracować „dla dobra ojczyzny”. Odrzucenie propozycji mogło skończyć się dla nas tragicznie”.

Lista „łagierników”

Do końca swego życia pan Kazimierz zachował doskonałą pamięć, podał nazwiska swych kolegów – 20 osób w wieku 20-25 lat, którzy przeżyli lub zginęli w łagrach na całym terytorium imperium sowieckiego i tylko część z nich powróciła do stron rodzinnych:

1. Piotr Ingielewicz ze wsi Pilakolnia (po powrocie wyjechał do PRL-u).
2. Władysław Tuszczewski z Podkrzyża (nie wrócił z łagrów).
3. Franciszek Borkowski z Puczkałówki (los nieznany).
4. Czesław Pomarnecki ze wsi Pilakolnia (wrócił jako inwalida z kopalni nr 6 m. Stalinogorsk, zmarł na ojczystej ziemi).
5. Ignacy Jaczun ze wsi Wiłkarojście (po trzech latach powrócił na Litwę).
6. Antoni Trypucki ze wsi Pokraugła (wrócił z Syberii).
7. Leon Podlipski ze wsi Raguny (wrócił do domu, pracował z Kazimierzem, obecnie mieszka w r. święciańskim).
8. Franciszek Sienkiewicz ze wsi Pilakolnia (po powrocie z łagru wyjechał do Polski).
9. Wincenty Ingielewicz ze wsi Pilakolnia (wrócił wycieńczony i schorowany z łagrów i po kilku latach zmarł).
10. Stanisław Szostko z Gowsztan (powrócił do rodzinnej wsi, gdzie zmarł).
11. Alfons Jackiewicz ze wsi Mielany (po ciężkich chorobach zmarł na Litwie już po powrocie).
12. Leon Mieczkowski ze wsi Gowsztany (wrócił do domu, gdzie zmarł).
13. Piotr Bartoszewicz z Mielan (ostatnie lata mieszkał we wsi Krywołouże).
14. Kazimierz Trypucki ze wsi Podkraugła (wrócił i wkrótce wyjechał do Polski).
15. Ignacy Tuszczewski z Podkrzyża (ostatnie lata mieszkał w pobliskich Aleksandryszkach).
16. Aleksander Łyndo z Kabiszek (po powrocie z łagru zamieszkał w Rudowsiach, gdzie zmarł).
17. Jan Pietrukaniec z Okowit (obecnie mieszka w Polsce).
18. Franciszek Wojtkiewicz z Kabiszek (los nie jest znany).
19. Mieczysław Żukowski ze wsi Wiłkarojście (po powrocie pracował przez długie lata jako gajowy).
20. Leonard Stankiewicz (ur. 1922) we wsi Krzyżoki, (żołnierz 6 Brygady AK (dow. mjr Franciszek Koprowski), pełnił funkcje wywiadowcze, jego rodzeni bracia byli w AK, później udało im się wstąpić do armii Berlinga, już nie żyją. Był zesłany do łagrów (Saratow, Kutaisi).

Harcerka i legionistka

Należy podać też nazwiska osób szczególnie zasłużonych dla Ziemi Wileńskiej, które zasługują na pamięć. Otóż na Łukiszkach zmarła w szpitalu więziennym Jadwiga Chodkiewiczówna (ur. 1890). Przed wojną, w latach 1931-1940, była ona kierowniczką szkoły podstawowej w Strypunach (obecnie gm. niemenczyńska), była to wówczas duża wieś (40 domów), obecnie pozostało tylko 17. Zajęcia odbywały się w prywatnym domu. Była harcerką i legionistką, podczas świąt narodowych i religijnych zapraszała na spotkanie rodziców, uczestników walk o Wilno w latach 1919-1920. Posiadała liczne odznaczenia państwowe za zasługi w działalności patriotycznej i niepodległościowej, wśród nich: Krzyż Walecznych, Złoty Krzyż Zasługi, odznakę Weterana Walk o Niepodległość.

Hetmańska postawa

„Martwiliśmy się o Jadwigę Chodkiewicz. Była bardzo chora, więdła nam w oczach i naturalnie nie była leczona, pochodziła z hetmańskiej rodziny Chodkiewiczów – postawa jej była również hetmańska. Czując zbliżającą się śmierć, powierzyła mi skrawek materiału, na którym zamaszystym pismem nakreśliła słowa, przeznaczone dla siostrzeńca, Ksawerego Pruszyńskiego, pisarza. Zaszyłem ten skrawek w „tiełogrejkę”.

Jadwiga Chodkiewiczówna umarła w 1947 r. w szpitalu, jej siostrzeniec, Ksawery Pruszyński, zmarł w 1950 r. za granicą. Tiełogrejkę wraz z lnianym listem Jadwigi skradły mi w obozach błatniaki. Treści jej listu nie zapamiętałem, a może dlatego, że treść ta była zbyt piękna, zbyt poetycka jak na pamięć więźnia” – czytamy we wspomnieniach byłych uczniów tej szkoły oraz Grażyny Lipińskiej, której wspomnienia: „Jeśli zapomnę o nich...” ukazały się w Paryżu w 1988 r.

Henryk Borkowski

<<<Wstecz